Dziewczyna, która igrała z ogniem – Stieg Larsson

 

Choć po mojej aktywności blogowej (ostatni wpis sprzed miesiąca!), można by stwierdzić, że nie czytam, na szczęście nie jest to prawdą.

 

Drugą książkę Stiega Larssona miałam na półce już od kilku miesięcy i tęsknie spoglądałam w jej kierunku podczas sesji. Zaraz po ostatnim egzaminie zabrałam się do czytania i byłam zachwycona. Przyznaję, że nieliczne niepochlebne opinie o „Dziewczynie, która igrała z ogniem” wzbudziły moją czujność. Jednak z każdą stroną utwierdzałam się w swojej opinii – Larsson napisał kolejną świetną książkę. Niezmiernie żałuję, że z jego dorobku została tylko jedna książka, która ma się ukazać w Polsce w październiku bieżącego roku. Mam nadzieję, że będzie równie dobra jak dwie poprzednie.

 

Gdy zastanawiam się, co w tej książce mi się nie podobało, muszę poświęcić na to chwilę. Przyznaję, że może dość naiwnie, ale przez chwilę myślałam , że Lisbeth Salander nie żyje. I nawet fakt, że cudem  dosłownie wyszła z grobu nie zraził mnie i nie wydał mi się zagraniem w stylu nieśmiertelnego Jamesa Bonda. Cała sytuacja była opisana tak wyraziście, że uwierzyłam w każde słowo, co więcej, zostałam przekonana.

 

Nie mogę powiedzieć, że rozczarowało mnie rozwiązanie zagadki Zali, jednak szczerze przyznaję, że spodziewałam się czegoś bardziej banalnego. Oczywiście to, co przydarzyło się Lisbeth w związku z Zalą wydaje się możliwe przy tamtejszych realiach, ale podświadomie oczekiwałam jakiejś „zwykłej”, codziennej patologii.

 

Książka utrzymuje czytelnika w napięciu nieustannie, były momenty, w których autentycznie się bałam;-) Wszystko wydaje się niezwykle prawdopodobne i namacalne, według mnie taki właśnie powinien być dobry thriller/kryminał.

 

Nie sposób nie wspomnieć też o samej Salander. Genialna postać, której można nie lubić, nie zgadzać się z nią, ale jednak przekonuje do siebie czytelnika. Po prostu trzeba jej kibicować. Podróże i nowe mieszkanie – widziałam to oczami wyobraźni i zazdrościłam jej beztroskich zakupów;-)

 

„Dziewczyna, która igrała z ogniem” to pozycja obowiązkowa. Można by się nawet pokusić o stwierdzenie, że jest lepsza od pierwszej części trylogii („Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet”). Myślę, że może być łatwiejsza w odbiorze dla czytelnika oczekującego bardziej klasycznego kryminału. Trudno moim zdaniem porównać sprawiedliwie te dwie książki, jak dla mnie obie są świetne i z pewnością warte przeczytania.

 

I pomyśleć, że Larsson napisał swoją trylogię ot tak, po pracy, dla własnej rozrywki…

 

 

 

Ocena: 5.5/6

Ten wpis został opublikowany w kategorii Wszystkie i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *