Miasto ślepców

 

Świetna, wartościowa książka, od której nie można się oderwać.

Saramago otrzymał w 1998 roku Nagrodę Nobla, tak więc mogę na swojej  noblowskiej liście odhaczyć kolejnego autora.

Styl Saramago charakteryzują długie zdania oraz niekonwencjonalna interpunkcja. Dialogi nie są wyszczególnione w tekście, stanowią integralną część akapitu – sprawia to wrażenie zapisanego ciągu myśli, gdyż w narracji praktycznie nie ma przystanków. Czytelnik niejednokrotnie gubi się w dialogach nie wiedząc czy faktycznie zostały one wypowiedziane, czy są to tylko fragmenty myśli bohaterów. Wiele zdań ciągnie się przez całą stronę: w miejscu gdzie inni autorzy postawiliby kropkę, Saramago konsekwentnie stawia przecinek. Mimo to czytelnik szybko przyzwyczaja się do tego stylu i rytmu narracji. [za wikipedią]

Poza niekonwencjonalnym stylem, Saramago ma coś do przekazania. Wnioski z lektury można wysnuć różne, poczynając od politycznych, na egzystencjalnych kończąc.

Pewnego zwyczajnego dnia ludzie zaczynają ślepnąć. Nie ma schematu, wg którego choroba postępuje, kogo dotyka. Ludzie widzą mleczną biel, świat ogrania „biała zaraza”. Jest jednak jedna osoba – kobieta, która nadal widzi. Początkowo, pełna strachu, ukrywa przed innymi, że jest zdrowa. Jak okazuje się z biegiem wydarzeń, zdolność widzenia w świecie ślepców, to dramatyczny dar. Pomaga przeżyć, ale zadaje ból.

Najbardziej przerażające w całej tej historii jest jej wysokie prawdopodobieństwo. Nie mam na myśli nagłej utraty wzroku przez ludzką populację, ale tego, jak w obliczu podobnego stanu nadzwyczajnego i niespodziewanego, mogą zachować się ludzie; co zresztą udowodnili w czasie wojen i innych tragedii. Na codzień nie zastanawiamy się raczej nad tym, jak okrutny i zwierzęcy potrafi być człowiek; ile w nas samych drzemie brutalności, pierwotnych i dzikich instynktów. „Miasto ślepców” przypomina w bolesny sposób, że człowiek, choć nie lubi o tym pamiętać, to zwierzę. W dodatku zwierzę, które swoje możliwości wyróżniające go od innych gatunków, wykorzystuje często, by czynić zło.

Ciekawy i nietypowy jest sposób narracji i przedstawienia postaci. Sarmago pokazuje niejednoznaczność moralną, gdzie obok po prostu złych ludzi, są osoby, z którymi czytelnik mógłby się identyfikować. Każdy z grupy głównych bohaterów ma jakąś tajemnicę, przeszłość niekoniecznie kryształową. Jest też teraźniejszość, w której okolicznośći zmieniają kwalifikację czynu, a mimo to trudno pewne rzeczy zaakceptować.

Zbieram się powoli do obejrzenia filmowej adapatcji, a Was zachęcam do lektury, bo naprawdę warto!

Ocena: 5/6

Ten wpis został opublikowany w kategorii Wszystkie i oznaczony tagami , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

3 odpowiedzi na „Miasto ślepców

  1. ralph.ellison pisze:

    „Miasto ślepców” należy do cyklu powieściowego i właśnie niedawno w PL ukazała się 2ga książka z tego cyklu pt „Miasto białych kart”.

    ze swojej strony polecam jeszcze powieści z „nurtu historycznego” np „Historię oblężenia Lizbony” bądź „Baltazara i Blimundę”.

  2. anaman pisze:

    Widziałam w księgarni, chętnie przeczytam, tylko nie wiem kiedy, bo czasu ciągle mało:)

  3. Pingback: Blackout | Rzecz o książkach

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *