Pusta biel

O ile  „Miasto ślepców”, będące jakoby wstępem do „Miasta białych kart”, bardzo mi się podobało, to niestety do lektury drugiej części musiałam się wręcz przymuszać. Kiedy przebrnęłam przez pierwsze 150 stron, dalej „jakoś poszło”. Cały czas dawałam tej książce szansę, czekałam na magiczne coś, które się nie pojawiło.

Rozpatruję dwie przyczyny, dla których „Miasto białych kart” mnie nie porwało.

1) W zamierzeniu autora miała to być książka do szpiku polityczna, co biorąc pod uwagę biografię Jose Saramago jest całkiem możliwe. Dostrzegam elementy rodem z „Roku 1984” Orwella; dużo jest tu opisów mechanizmów władzy, przeciwstawiania grupa – jednostka, myślenia kategoriami zbiorowego, większego dobra.

2) Nic po prostu nie zrozumiałam?

Podsumowując, książka zupełnie nie trafiła w moje czytelnicze gusta.

Ocena: 3/6

Ten wpis został opublikowany w kategorii Wszystkie i oznaczony tagami , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


6 + sześć =