Niestety, nie mam czasu na normalne życie. Jeszcze jakieś 6 tygodni i powinno się zrobić luźniej. Obecnie pochłaniam jedynie literaturę fachową. Od czasu do czasu uda mi się przeczytać kilka stron ebooka na ipodzie, a poza tym niestety nic.
Jestem tak zmęczona, że mimo wielu kuszących tytułów na półce, jedyne, co byłam w stanie przyswoić, to kryminał pośledniego sortu Tess Gerritsen. Chyba trochę z niej „wyrosłam”.

„Nosiciel” jest schematyczny, dość wciągający, ale jego szablonowość jednak mnie drażni. Zgrabna i nawet ciekawa historyjka, główna bohaterka to, klasycznie dla tej autorki, lekarka. Dokładniej lekarz rodzinny, który jest geniuszem, sprawniejszym od doświadczonego chirurga itd. Może laicy wierzą w takie bajki… Momentami książka przypominała mi trochę „Z archiwum X”, a mam do tego serialu sentyment, więc mi się podobało. Uspokajam stąpających twardo po ziemi, wszystko w „Nosicielu” zostaje wyjaśnione, przybysze z kosmosu bynajmniej nie są w to zamieszani:-) Plus dla Gerritsen za stworzenie przekonującego obrazu małego, sennego miasteczka, pogrążonego w głębokim zimowym śnie. Przy pierwszych podrygach polskiej wiosny nie chciało się aż w to zimno zanurzać.
Ocena: 4/6
Czekam strasznie na Dzień Książki, mam nadzieję, że w Empiku będzie promocja 3 za 2, bo już przygotowuję moje trójki i fundusze:-)
Jeśli uda mi się coś przeczytać, nie omieszkam poinformować!
Pozdrawiam wiosennie:-)
A.


spokoju i radości w prawdziwie wiosennym nastroju

i oby się trochę luźniej zrobiło!
Pozdrawiam ciepło.
p/s Tess ogólnie lubię, ale ma lepsze książki i gorsze.