Le Clezio i nadmorskie lektury

Do dzisiaj nie skończyłam czytać „Protokołu”  autorstwa Le Clezio. Przyznam szczerze, że ta książka była dość męcząca, by nie powiedzieć nudna. Cieszę się więc, że udało mi się przeczytać „Powracający głód”.



O książce (za merlin.pl):


Paryż 1931. Dziesięcioletnia Ethel odwiedza wystawę krajów kolonialnych. Urzeczona egzotyką, wraz ze swoim stryjecznym dziadkiem postanawia na rodzinnej posesji zrekonstruować pawilon indyjski. Realizacja projektu się przeciąga, dziewczyna dorasta. W liceum poznaje tajemniczą Ksenię, córkę rosyjskich imigrantów, którzy zbiegli do Francji przed rewolucją bolszewicką. Atmosfera w Paryżu gęstnieje: nasila się antysemityzm, coraz większą popularność zyskują ruchy faszystowskie. Druga wojna światowa okaże się prawdziwą próbą przyjaźni i charakterów. Ethel będzie musiała się ukrywać w górach, pozna głód i strach. W Powracającym głodzie Le Clézio rekonstruuje historię swojej matki i wskrzesza dawny Paryż: zaułki, dzielnicę Montparnasse, tętniące życiem bulwary.


Historia Ethel, rozgrywająca się na tle wojny, to przypadek jakich wiele. Główna bohaterka na oczach czytelnika z dziecka zmienia się w kobietę. O ile, dzieckiem była całkiem znośnym, o tyle jako osoba dorosła wydaje mi się bardzo niesympatyczna jako bohater literacki. Jest ironiczna, surowa, powierzchownie twarda, a poza tym niezdecydowana, niepewna. Nie wie, czego oczekuje – od siebie, od innych, od życia. Bardzo trafnie opisał to Le Clezio. Przyjaciółka Ethel, Ksenia powiedziała jej jeszcze w czasach szkolnych, że będąc dzieckiem ma minę wiecznej starej panny. Dla mnie miała też taką mentalność.


Większość spraw, wraz z końcem wojny, powróciła na jako takie, normalne tory życia. Pozostały wojenne rany, których opatrywanie było bolesne. Trudno stwierdzić, czy komukolwiek się to udało. Ważne, że próbowali.


„Powracający głód” to specyficzna książka. Myślę, że całą tę historię można by opowiedzieć w sposób ciekawszy. Może czytałam nieuważnie (książka specjalnie nie wciąga, wręcz momentami chce się od niej oderwać) i nie dostrzegam głębi tej opowieści. Le Clezio to w końcu zdobywca Nagrody Nobla, a ja jestem tylko szarym czytelnikiem;)


Ocena: 3,5/6


***


Dzisiaj w nocy wyjeżdżam na wyczekane wakacje:) Mam nadzieję, że uda mi się przyjemnie wypocząć i przeczytać co nieco. Nie zabieram nic ambitnego, wręcz przeciwnie. Prezentuję poniżej:)



Fritzek był przez książkowe środowisko tak polecany, że nie mogłam się oprzeć!:)



Charlotte Link to gwarancja kryminału na poziomie – tego mi trzeba na plaży! Poza tym, też spędzam urlop od lat z tymi samymi osobami, zupełnie jak główni bohaterowie:)


W zapasie biorę też coś „terapeutycznego”, również szeroko polecanego:



Zobaczymy, ile uda mi się przeczytać!


Mam nadzieję, że pogoda i humory dopiszą:)


Do usłyszenia!



Ten wpis został opublikowany w kategorii Wszystkie i oznaczony tagami . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na „Le Clezio i nadmorskie lektury

  1. abiela pisze:

    Udanego urlopu!

  2. m.tucha pisze:

    Wypoczywaj 🙂 Wracaj i dziel się wrażeniami 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


trzy × 1 =