Na ogół wszyscy narzekają, że pogoda u nas kiepska. Marzą sie ludziom tropiki, cieplejszy klimat w Polsce. Jest gorąco, upalnie i znowu narzekamy;) Mimo lejącego się potu, wolę palące słońce niż słotę i śniegi. Dziwnie się czyta(jak i ogląda), gdy aura gorąca, a w książce przekonujące opisy zimy. Czytając zimą, łatwiej to znieść, bo wtedy można potęsknić do lata.
Lato uwielbiam, ale w takich temperaturach nie sprzyja ambitnym lekturom. Udało mi się zdobyć w bibliotece „Przemów i przeżyj” Sophie Hannah, więc niezwłocznie zabrałam się do lektury. Porzuciłam w ten sposób Irvinga (tymczasowo mam nadzieję, bo choć mnie nie porywa to nudny nie jest i zamierzam z nim skończyć;).

Może czytam ostatnio za dużo książek z tego gatunku i lekko mi się przejadły. Początkowo książka nie wciąga tak, jak pozostałe tytuły tej autorki. Jednak w miarę czytania coraz trudniej się oderwać. Sophie Hannah stworzyła niesamowitą intrygę. Mam nadzieję, że te strasznie wydarzenia nigdy nie miały i nie będą miały miejsca…
Żałuję tylko, że kryminałów Hannah nie przeczytałam w odpowiedniej kolejności. W każdej książce Hannah pojawia się ten sam zespół śledczych. Ich losy wiążą się ściśle z zagadkami, które próbują rozwikłać. Przy lekturze „Na ratunek” lekko się pogubiłam i dopiero po przeczytaniu „Przemów i przeżyj” wiem, dlaczego.
Sophie Hannah nie spuszcza z tonu i jak na razie, żadna z jej książek mnie nie zawiodła. W niedalekiej przyszłości czeka na mnie najnowsza książka S. Hannah( z tych, które ukazały się w Polsce) – „Druga połowa żyje dalej”. Nie omieszkam poinformować o wrażeniach!
Ocena: 4.5/6


w życiu o niej nie słyszałam, muszę wejrzeć w sprawę, skoro tak zachęcasz
Zachęcam, zachęcam:) Najfajniejsza jest chyba „Twarzyczka”.