
Okropna książka. Brzydka, brudna, w 100% polska. Podczas lektury czułam się, jakbym siedziała w kinie, oglądając polski film. Wszędzie obrzydliwa szarość, wredni ludzie, zawiść. Nic pozytywnego.
Nie podobał mi się też język – potoczna polszczyzna zmiksowana z jakimiś sloganami z „wyższych sfer”. Odniosłam wrażenie, że Chutnik wzoruje się na Masłowskiej. Nie lubię tej „nowej prozy polskiej”.
Ocena: 3/6


Ja tez uciekam jak najdalej od nowej polskiej prozy. Pewnie jest trudno pisac o wspolczesnosci, tak zeby byla ona magiczna, a nie tak okrutnie realistyczna.
oooo, a ja czytałam chyba same pochlebne recenzje
Tu nie chodzi o niezbyt urodziwą rzeczywistość. Ta książka jest frenetyczna wręcz.