Śmierć letnią porą


 


Już wypowiedź jakiegoś krytyka literackiego zamieszczona na okładce („Nie zawracajcie sobie głowy Stiegiem Larssonem, Kallentoft jest lepszy”), powinna była mnie ostrzec. Kolejny „genialny” autor, do którego wypromowania potrzbne jest nazwisko Larssona…


Książka jest słaba. Akcja dosłownie się wlecze, śledztwo nie postępuje. Jedyne, co udało się autorowi to opis gorącego lata. Podczas jednego z ostatnich chłodnych dni, czekając na autobus, poczułam otaczający mnie skwar.


Najbardziej denerwowała mnie narracja i próba nawoływania do żywych bohaterów przez ofiary zbrodni. Zdecydowanie to do mnie nie przemawia, tym bardziej, że nic z tych nawoływań do akcji nie wnosi.


Ocena: 3/6

Ten wpis został opublikowany w kategorii Przeczytane 2011 i oznaczony tagami . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

3 odpowiedzi na „Śmierć letnią porą

  1. ib-us pisze:

    Zgadzam się, można dosłownie ponieść śmierć na miejscu – letnią porą, gdy nie mamy nic lepszego do roboty niż czytanie tej książki!

  2. Ala pisze:

    oj nie jest taka najgorsza, Pokuta jest dopiero słaba i ksiązki Sary Blaedel również nędzne…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


8 + sześć =