Pokuta w szwedzkim wykonaniu


Po sukcesie Stiega Larssona, w szwedzkich kryminałach można przebierać. Po leturze tzw. notki okładkowej, uznałam, że „Pokuta” zapowiada się całkiem ciekawie. Bardzo się ucieszyłam, gdy znalazłam taką świeżynkę w bibliotece:) Przyznam szczerze, że gdybym książkę kupiła, byłabym rozczarowana.


W niewielkiej południowo szwedzkiej miejscowości dochodzi do podwójnego zabójstwa. Ofiarami jest dwoje staruszków, Herman i Signe Jönssonowie, oboje zginęli od strzału w tył głowy. Na żądanie policji do miasteczka przyjeżdża Konrad Jonsson, znany reporter, przybrany syn zamordowanych. Ponieważ Jönssonowie niedługo przed śmiercią wygrali sporo pieniędzy na loterii, podejrzanymi o ich zabójstwo zostają Konrad i Klas, przybrany brat dziennikarza i zarazem biologiczny syn Hermana i Signe. 


Książka utrzymana jest w mrocznym, przytłaczającym klimacie. Marazm, który sączy się ze stron „Pokuty” solidnie zniechęca do odwiedzenia Szwecji, nawet czytania o niej. Właśnie to wydaje mi się charakterystyczne dla całej szwedzkiej literatury, szeroko rzecz ujmując. Takie przytłoczenie, szarość, jedno wielkie nieszczęście.


Intryga wymyślona przez Lonnaeusa do najbłyskotliwszych nie należy. Powiedziałabym nawet, że jest dość schematyczna (na marginesie ostrzegam przed Merlinem, który streścił dokładnie całą książkę…). Autor jednak na tyle dobrze poprowadził akcję i posplatał wątki, że w umiejętny sposób wciąga czytelnika dalej i głębiej, w otchłań beznadziejności.


Główny zarzut w stosunku do „Pokuty” to nagromadzenie nieszczęść. Nie ma w tym kryminale choćby jednego normalnego, przeciętnego bohatera. Potrafię jakoś zgodzić się na trudne przeżycia z dzieciństwa, szkolne wyśmiewanie, bo rzeczywiście w pewnym stopniu, uogólniając, dotknęło to większości. Jednak w  „Pokucie” średnią wyznacza co najmniej jedna trauma w rodzaju nagłego zniknięcia matki, zabójstwa itd.


Nie muszę chyba dodawać, jak w obliczu powyższego irytują mnie słowa z okładki – „mówią o nim kolejny Stieg Larsson… tylko, że lepszy”. Lonnaeus pisze bardzo przeciętnie. „Pokuta” to lektura dla zagorzałych fanów szwedzkich klimatów. Od „Trylogii Millenium” dzielą ją lata świetlne.


 


Ocena: 3.5/6



Ten wpis został opublikowany w kategorii Przeczytane 2011 i oznaczony tagami . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


+ 6 = osiem