Życie na drzwiach lodówki. Powieść (to za dużo powiedziane) w notatkach

Już od jakiegoś czasu polowałam na tę książkę. Kiedy znalazłam ją w tzw. taniej książce, kupiłam bez namysłu i przeczytałam w godzinę. Dobrze, że była to godzina spędzona w pociągu, bo w normalnych warunkach chyba szkoda byłoby mi czasu na tę „powieść w notatkach”.

Z obwoluty: „Książka przedstawia intymny portret relacji między zapracowaną, chorą na raka piersi matką i jej piętnastoletnią córką. Ta piękna historia, skonstruowana z notatek przyklejanych na drzwiach lodówki, zwyczajnie, a zarazem autentycznie i przejmująco opisuje… życie. Codzienność, pośpiech, ale też wspólne zmaganie się z trudnym problemem, głębokie uczucia, które nie zawsze wyrażamy, i różne role, jakie odgrywamy. Powieść swoją prostotą i realizmem w niezwykły sposób skłania do refleksji nad tym, co jest w życiu najważniejsze i na co warto znajdować czas.”

Przyznam, że pomysł Kuipers na formę książki był ciekawy. „Powieść”, napisana w krótkich notatkach może zachęcić do czytania osoby lubiące krótkie formy. Myślę, że spodobałaby się też każdemu molowi ksiażkowemu, gdyby wspomniane notatki były napisane z pazurem, świeżością. Nie sądzę, by lista zakupów bez żadnego komentarza coś takiego wnosiła. Taką powieść wielu z nas tworzy i czyta na codzień na drzwiach własnej lodówki…

Autorka nie uniosła niestety  tematu, którego się podjęła. W wymianie notatek między matką i córką jest zwykła codzienność, która, przyznam,  broni się sama. Jednak trudny i najważniejszy chyba wątek choroby nowotworowej matki został przedstawiony płytko. Brakuje emocji, które nieuchronnie wiążą się z zaistniałą sytuacją. Kuipers chwyta tą historią za serce, ale jest to tani chwyt bazujący na ludzkiej tragedii. Może autorka wybrała za ciężki problem na swoją pierwszą książkę?

Podsumowując, „Życie na drzwiach lodówki” nie zachwyca ani formą (zmarnowany pomysł), ani treścią. Przekaz jest banalny i prosty. Może to książka, którą warto podsunąć zbuntowanemu nastolatkowi?

Ocena: 3.5/6

Ten wpis został opublikowany w kategorii Przeczytane 2011 i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

10 odpowiedzi na „Życie na drzwiach lodówki. Powieść (to za dużo powiedziane) w notatkach

  1. Janina pisze:

    Żałuję, że taka niska ocena, bo zawsze chciałam przeczytać.

  2. Ala pisze:

    Czytałam i rzeczywiście spodziewałam się więcej, jedyny plus to taki, że mogłam „zaliczyć” kolejną lekturę do moich pozycji przeczytanych, a ukończenie tej książki zajęło mi ok. 2 godz. Pozdrawiam. Czekam na nowe wpisy! Czytałaś może Kobieta w klatce?

    • nenneke pisze:

      Tak, czytałam:) Widzę, że gustujemy w podobnych tytułach. Recenzja już wkrótce. Mam sporo zaległości w ich pisaniu, na szczęście nie w czytaniu:)

  3. Sprzyja temu dość przejrzysta, by nie powiedzieć – tendencyjna – fabuła. Wszystko tu jest raczej przewidywalne, bo nie tyle treść się liczy, co forma. Forma i ukształtowanie emocjonalne. Zwięzłość wypowiedzi kobiet sprzyja paradoksalnie ujawnianiu uczuć. Można by tę książkę porównać do „Oskara i pani Róży”, tyle że z o wiele bardziej eksperymentatorską formą. Ale jak dla mnie książka bardzo fajna 🙂 polecam

  4. alexxx pisze:

    A mnie się podoba 🙂 zlależy co kto lubi:)

  5. Effensis. pisze:

    czytałam to i wcale nie uważam, że autarka nie uniosła tematu! Jak dla mnie było to wzruszające, na końcu książki uroniłam nawet parę łez, a relacje były płytkie, bo matka chciała chronic córkę, a poza tym no w karteczkach przyklejonych na lodówce ciężko jet ująć uczucia, czy nie? CAŁKOWICIE NIE ZGADZAM SIĘ Z TWOJĄ RECENZJĄ!

  6. Alesiu pisze:

    Osobiście ją przeczytałam daje 6/6
    Książka warta poświęcenia 1,5h max. 2h czytania 🙂
    Jesteście bez duszy dając tak niską ocenę.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


− cztery = 0