Polska atakuje

Skończyłam „Piaskową Górę” Joanny Bator, o której wspominałam w moim podsumowaniu 2011-tego roku. Pisałam, że daleko mi do zachwytów nad tym tytułem, muszę więc nieco skorygować swoją opinię.

„Piaskowa Góra” to w pewnym sensie arcydzieło. Genialny, nasycony język; świetnie skonstruowana opowieść. Każdy bohater, nawet ten najmniej znaczący, ma swoją historię. Poznajemy więc dokładnie wszystkich bohaterów. Dzięki temu, teoretycznie możemy lepiej ich zrozumieć, wytłumaczyć,  mając pełen obraz danej osoby. Wątki splatają się pięknie i zataczają pełen okrąg, co przy znacznej ilości postaci, jest nie lada sztuką.

Książka snuje się wokół dwóch kobiet – Jadwigi Chmury i jej córki Dominiki. Jadzia, którą poznajemy jako dziecko, jako dorosła kobieta – wielbicielka koloru lilaróż (genialne!) i Enerefu, żyje sobie zwyczajnie. Czas upływa jej pomiędzy pracą, gotowaniem oraz krótkimi momentami szczęścia podczas oglądania „Isaury”. Chciałaby mieć wzorcową córkę, a trafiło jej się „fiksum-dyrdum”(odchylenie od normy), w dodatku z „buszmeńskimi” włosami. Jak już wcześniej wspominałam, o Jadzi dowiadujemy się wiele, sięgając wstecz do wydarzeń dotyczących jej dziadków. Fascynujące są losy opisywanych rodzin i możliwość obserwacji, jak popełniane błędy lubią się powtarzać.

Rodzi się pytanie, co mi się w tej książce nie podobało? Drażniła mnie polskość. Polskość w najgorszym wydaniu, szaro – bura, zawistna, ograniczona. Smutni ludzie i ich smutne, przegrane życia. Można to autorce poczytać za zaletę, że potrafiła tak dokładnie oddać  taką charakterystyczną mentalność. Z drugiej strony, bohaterowie i ich postawy drażnią aż do bólu. Czy nikt nie może się wyrwać z tego zaklętego kręgu niespełnionych marzeń? Może uda się to Dominice?

Nie podobała mi się też zwyczajna banalność, schematy, na które nie chcę się godzić. Nie znaczy to jednak, że Bator nie pokazała prawdy, bo tego zarzucić jej nie można. Uwidacznia fakty, o których lepiej nie pamiętać.

Kiedy myślę, że w Polsce rzeczywiście ludzie nadal myślą i funkcjonują na zasadach opisanych w książce, najchętniej pakowałabym walizki i emigrowała. Przerażają mnie te postawy, ograniczone horyzonty. Szczególnie w początkowych etapach czytania, bardzo silnie odstręczało mnie to od dalszej lektury. Powoli przyzwyczaiłam się do rozmaitych „fiksum-dyrdum, bożesztymój” i dalsze obcowanie z książka nie było już tak straszne, czasami wręcz autorka doprowadzała mnie do śmiechu.

2012-ty rok rozpoczyna się u mnie mocnym akcentem polskim, a rzadko sięgam po ojczystych autorów. W kolejce już najnowsza Nurowska – „Drzwi do piekła” i Marian Pilot ze swoim „Pióropuszem”. Oczywiście jestem też w trakcie „Chmurdalii” – drugiej części dziejów Jadwigi i Dominiki Chmury.

„Piaskową Górę” polecam, niesamowita książka. Oby więcej takich wychodziło spod polskiego pióra! Myślę, że byłaby to genialna, choć niełatwa lektura szkolna.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Przeczytane 2012 i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

6 odpowiedzi na „Polska atakuje

  1. rr-odkowa pisze:

    „Piaskowa góra” uwiera. Nie jest to książka miła i przyjemna, o nie! Ale jest nieprawdopodobnie zapadająca w pamięć i ogromnie jestem wdzięczna autorce, że podjęła temat rzeczywistości w Polsce Ludowej i pokazała go ta uczciwie. Dla mnie to bardzo ważna książka, choć podobnie jak u Ciebie, momentami bohaterowie tak mnie drażnili, że miałam ochotę rzucić książkę. Dobrze, że tego nie zrobiłam. Pozdrawiam.

  2. Rejczel pisze:

    Miałam podobne odczucia!

  3. Ryksza pisze:

    Ciekawa pozycja, choć za polskimi autorkami tez nie przepadam:)

  4. abut pisze:

    Szczerze to zostawiłam tą książkę po 50 stronach! nie rozumiem Waszych zachwytów 🙂

  5. Pingback: Chmurdalia | Rzecz o książkach

  6. Pingback: Najlepsze lektury 2012! | Rzecz o książkach

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *