„Bielszy odcień śmierci” – must-read!

„Bielszy odcień śmierci” to genialny debiut Bernarda Miniera! Kto jeszcze nie czytał, niech pędzi do księgarni, póki jeszcze dość chłodno, by bez żalu zatopić się w mroźnej dolinie w Pirenejach.

Grudzień 2008 roku, dolina w Pirenejach. Wczesnym rankiem pracownicy elektrowni wodnej znajdują na górnej stacji kolejki linowej okaleczone ciało konia.

Tego samego dnia młoda absolwentka psychologii obejmuje posadę w ściśle strzeżonym zakładzie psychiatrycznym dla przestępców, położonym w tej samej dolinie.

W ciągu kilku dni okolicą wstrząsają kolejne zbrodnie. Śledztwo prowadzi komendant Martin Servaz, czterdziestoletni policjant z Tuluzy, znany ze swej przenikliwości i intuicji. Tym razem przyjdzie mu się jednak zmierzyć z wyjątkowo okrutnym i przebiegłym mordercą. Wkrótce się okaże, że bajkowe górskie miasteczko kryje mrożące krew w żyłach tajemnice. Czy będzie to dla Servaza początek koszmaru?

Rzadko zdarza się, by kuszące opisy na okładce książki oddawały jej prawdziwy obraz. Tym razem, z samymi wręcz pochwalnymi peanami na cześć tej pozycji trudno się nie zgodzić. „Bielszy odcień śmierci” elektryzuje i intryguje. Nic nie jest takie, jakim się z pozoru wydaje.

Ten kryminał opiera się na perfekcyjnie wyrzeźbionych postaciach. „Ludzie są jak góry lodowe. Pod powierzchnią kryje się cała masa niedopowiedzeń, cierpienia i tajemnic. Tak naprawdę nikt nie jest tym, na kogo wygląda.” Możliwe, że tym mottem kierował się autor przy pisaniu. Bohaterowie zaskakują nas w chwilach, gdy mamy wrażenie, że ich znamy, zdążyliśmy już zaszufladkować.

Kolejną zaletą książki jest jej objętość! Przyjemnie czytać ze świadomością, że przed nami jeszcze długa droga, a nie w porywach 300 stron z dużą czcionką. Minier świetnie gra pozorami, unika schematów. Nawet jako żarliwa fanka kryminałów nie rozszyfrowałam zagadki zbyt szybko, co nie zdarza się często.

W „Bielszym odcieniu śmierci” nie zabrakło też medycznych odniesień. W pobliżu miejsca zbrodni znajduje się wszak szpital psychiatryczny dla wyjątkowo niebezpiecznych pacjentów ze strasznymi zbrodniami na koncie. Autor zadziwiająco biegle przedstawił współcześnie stosowane leki, rodzaje terapii.

Muszę jeszcze pochwalić samą okładkę kryminału! Fenomenalnie współgra z zawartością.

Mam wielką nadzieję, że ta książka to dopiero początek. Liczę, że komendant Servaz powróci i porwie mnie w wir kolejnej, pasjonującej kryminalnej zagadki. Czekam z niecierpliwością!

Ten wpis został opublikowany w kategorii Przeczytane 2012 i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

25 odpowiedzi na „„Bielszy odcień śmierci” – must-read!

  1. Książkozaur pisze:

    Do księgarni nie pobiegnę, bo kryminały nie są moim ulubionym gatunkiem, ale z biblioteki bardzo chętnie pożyczę, jeśli będę miała okazję. Ale u mnie już ciepło, więc może za rok?

  2. nenneke pisze:

    Po ten tytuł naprawdę warto sięgnąć, nawet jeśli za kryminałami nie przepadasz:) Ale skoro u Ciebie już wiosna, to lepiej zostaw sobie lekturę na jakieś chłodne, zimowe wieczory!

  3. Ibasz pisze:

    Właśnie zacząłem czytać, więc wrażeniami podzielę się później 🙂

  4. Kornelka pisze:

    Uwielbiam kryminały!

  5. Magda pisze:

    Już biegnę 😉 do ksiągarni :). Po takiej recenzji nie mam innego wyjścia jak tylko kupić i przeczytać tą książkę.

  6. tola pisze:

    ja z tych, co za kryminałami nie bardzo, ale ta recenzja (i ta okładka) przekonała mnie na tyle, by po tę książkę sięgnąć 🙂
    oraz „młoda absolwentka psychologii”.. brzmi znajomo, więc tym bardziej chętnie przeczytam 😉

  7. Ibasz pisze:

    Mimo, że kryminałów również czytam wiele, zagadki szybko nie rozwikłałem! Myślę, że autor powróci i być może nawet rozwinie kilka wątków 🙂

  8. Kania pisze:

    Książka super, bardzo wciągająca!

  9. cóż, nie przepadam za kryminałami, ale twój opis jest na prawdę przekonujący 😉 zresztą zapraszam do dyskusji na temat tego właśnie gatunku na moim blogu

  10. ola pisze:

    Jestem na 395 stronie i nie zasnę aż nie dowiem się wszystkiego…
    Z perspektywy przeczytanych stron po stokroć polecam.

  11. ola pisze:

    przeczytałam i chcę jeszcze

  12. nenneke pisze:

    Dokładnie! Tyle świetnych postaci i wolnych wątków zostało, że Mineir musi coś z tym zrobić.

  13. JT pisze:

    Witam przeczytałem. Nie ma co mówić wciągnęła mnie książka. Jednak widać że to debiut w kilku miejscach trochę w niezrozumiały sposób zmienia się miejsce i czas akcji. Jeżeli chodzi o postacie to Servaz bardzo mi się podobał. Był oryginalny i co ważne nie był jakimś 007 co co chwila wyrywa babki. Co do jego partnerki z żandarmerii to wiele cech skopiowanych od niepowtarzalnej Lisabeth Salander ze szwedzkiej trylogii Stiega Larssona tj. motor, kolczyki w różnych miejscach, skórzane stroje no i lesbijskie wątki.
    Książkę jednak polecam jak ktoś chce się rozerwać przy dobrym kryminale.

  14. Janka pisze:

    The best book ever!

  15. kasia k. pisze:

    Super kryminał!

  16. Kali pisze:

    Mam podobne odczucia, książka bardzo dobra i warto przyjrzeć się chyba trochę nieznanym w Polsce francuskim kryminałom.

  17. Cieszymy się, że książka podoba się Czytelnikom 🙂
    Aby być na bieżąco z nowościami wydawniczymi zapraszamy do ‚lajkowania’ na facebook.com/DWREBIS
    🙂

  18. Pingback: Najlepsze lektury 2012! | Rzecz o książkach

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


7 + = piętnaście