Igrzyska śmierci

„Igrzyska śmierci” przetoczyły się przez książkową blogosferę na fali czci i chwały. Pomimo tego nie mogłam jakoś się zmobilizować do lektury. Przekonał mnie dopiero trailer filmowej adaptacji.

The Hunger Games trailer

Film obejrzę z przyjemnością równie wielką, jaką było czytanie „Igrzysk śmierci”! Już się cieszę na kolejne tomy!

Akcja książki toczy się w państwie Panem, powstałym na ruinach Ameryki Północnej. Świat wygląda inaczej po wielkim buncie mieszkańców 13-tego dystryktu. Panuje głód, codzienność to walka o przeżycie. Krajem rządzi Kapitol, który w celu przypomnienia mieszkańcom, że bunt jest złym posunięciem, organizuje co roku tzw. głodowe igrzyska. Z każdego dystryktu zostaje wylosowana para dzieci, chłopiec i dziewczynka w wieku od 12-18 lat. Następnie cała 24-ro osobowa grupa walczy o życie. Zwycięzca może być tylko jeden.
Główna bohaterka – Katniss żyje wraz z matką i młodszą siostrą w Dwunastym Dystrykcie, należącym do jednego z najbiedniejszych. Kiedy jej siostra Prim zostaje wylosowana, Katniss dobrowolnie zgłasza swój udział, by chronić siostrę.

Kiedy zapoznałam się z opisem książki, pomyślałam, że to kolejna pozycja z cyklu „hit dla młodzieży”. Po części się nie pomyliłam, bo „Igrzyska” są właśnie do tej grupy wiekowej skierowane. Jednakże dorosłego odbiorcę również zaciekawią.

Pomysł stworzenia nowego świata i udręczenia jego mieszkańców nie jest nowatorski. Nie wydaje się, niestety, znowu tak niemożliwy do spełnienia.

Choć z góry wiadomo, że Katniss przeżyje i wygra (jest 1-osobową narratorką), intryguje sposób, w jaki dojdzie do jej zwycięstwa. Nie chcę zdradzać szczegółów, jednak przychodzi to głównej bohaterce stosunkowo łatwo. Autorka zarysowuje szkice  jej dylematów moralnych, ale tak naprawdę pozwala Katniss ich uniknąć.

Drugim trybutem z Dwunastego Dystryktu jest Peeta Mellarki. Katniss ma wobec neigo dług wdzięczności zaciągnięty w przeszłości. Ich relacja ciekawie się rozwija, choć trudno powiedzieć, czy wzajemne stosunki są rzeczywiście szczere. W tle mamy przyjaciela Katniss z  rodzinnych stron – Gale’a i powstaje coś na kształt romantycznego trójkąta. Ten wątek będzie, myślę, rozwinięty w kolejnej części trylogii „W pierścieniu ognia”.

„Igrzyska śmierci” to wciągająca historia, momentami nieco infantylna. W historii literatury raczej się nie zapisze. Przy lekturze można jednak przyjemnie spędzić czas, tak więc polecam!

Ten wpis został opublikowany w kategorii Przeczytane 2012 i oznaczony tagami , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

11 odpowiedzi na „Igrzyska śmierci

  1. Agata pisze:

    Jak dla mnie coś pomiędzy „Zmierzchem”, a „Harrym Poterem” 🙂

    • nenneke pisze:

      „Zmierzchu” nie czytałam, nie przepadam za wampirową obsesją. Z tego, co rzuciłam okiem wydawał mi się słaby.
      HP to inna bajka, myślę, że jakoś się w historii zapisze:)
      W sumie „Igrzyska” plasują się dokładnie pomiędzy, tak jak napisałaś:)

  2. Nina pisze:

    Czytało się fajnie, zakończenie troche słabe jak dla mnie, ale wezme sie za kolejne tomy i zobaczymy:)

  3. Bartek pisze:

    Książki nie czytałem, ale na film się wybieram 🙂

  4. July pisze:

    Wróciłam z kina, film ok, trochę za bardzo „bajkowy”, ale czasem mam też ochotę na lekką książkę, więc muszę przeczytać 🙂

  5. kasia k. pisze:

    Zmierzch to moja ulubiona saga, więc Igrzyska na pewno przypadną mi do gustu:)

  6. Pingback: Trylogia Suzzane Collins | Rzecz o książkach

  7. Majana pisze:

    Filmu nie widziałam,ale słyszałam ,że kiepski, że książki dużo lepsze!
    Czytałam całość. Ciekawa jestem filmu . Oglądałaś?

  8. paula pisze:

    Wspaniała książka i wspaniała recenzja! Wielkie brawa! Składam pokłon, jestem sługa uniżony. 🙂
    Zapraszam na mojego książkowego bloga: http://www.recenzujemyto.blogspot.com

    Siema!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *