Droga do Różan

„Droga do Różan” pewnie nie skusiłaby mnie na sklepowej półce, ale wpadła mi w ręce i zaczęłam czytać. Jest to lektura lekka i przyjemna, więc szybko się z nią uporałam.

Zaznaczam od razu, że to typowo kobieca literatura, a rzadko coś z tego gatunku wzbudza moją sympatię. Książka napisana w bardzo przystępny sposób, z humorem; ciepła, rodzinna opowieść. Nie ukrywam, że momentami aż mdli od słodkości, ale w całości lekkostrawna 🙂

Bohaterką „Drogi do Różan” jest Zosia Borucka, która wraz z ojcem i nianią Zuzanną prowadzi pensjonat w położonym niedaleko Krakowa, należącym do rodziny dworku. Z pasją zajmuje się hodowaniem kwiatów i uprawą ekologicznych warzyw. Marzy o szczęśliwych chwilach u boku Krzysztofa, swojej dawnej miłości. Jednak życie bywa przewrotne – rodzina Boruckich traci ukochane Różany. Zosia przenosi się do Krakowa. Czy odnajdzie tam utraconą radość? Spełni marzenia o wielkim uczuciu? Kto ostatecznie zdobędzie jej serce: Krzysztof czy oddany przyjaciel Eryk? Równolegle ze współczesnymi wydarzeniami poznajemy historię niani Zuzanny – jej młodość spędzoną w przyklasztornej szkole w Anglii i dramatyczne wojenne przeżycia.

Ziembicka bazuje na stereotypowych „babskich” elementach. Jest niezawodna najlepsza przyjaciółka Marianna, wspaniała, kochająca rodzina, no i oczywiście kilka problemów, czytaj mężczyzn w tle.

Zosia jest typową słodką kobietką, szarganą wichrami namiętności. Życiowo nieporadna, mdła, nie wzbudziła mojej sympatii. Jej przeciwieństwo to Marianna, istota o silnej osobowości, która zawsze ratuje przyjaciółkę z opresji. Chciałabym mieć taką koleżankę pod ręką 🙂

Mężczyźni w tej książce są jacyś nieudolni, poczynając od ojca Zosi, na jej wielbicielach kończąc. Brakuje im energii, umiejętności podejmowania decyzji, stanowczości. Pewnie inne męskie modele nie współgrały by tak dobrze z główną bohaterką…

To, co urzeka w „Drodze do Różan” to domowe ciepło. Każdy chyba w duchu tęskni za podobną idyllą. Ziembicka świetnie ujęła rodzinną atmosferę, a także klimat Krakowa. Dodatkowym atutem książki są pojawiające się często opisy posiłków – aż ślinka cieknie podczas czytania o rozmaitych smakołykach na talerzach bohaterów. Na końcu książki podano przepisy na wspomniane dania. Jeszcze nie miałam okazji, by je wypróbować 🙂

Myślę, że „Droga do Różan” to świetna lektura na wakacyjny czas. Dla mnie idealnie sprawdziła się jako przerywnik trudów codzienności. Książka przedstawia beztroskie, usłane różami życie. Są oczywiście i kolce w tej bajce, ale nie bójcie się, wszystko jest pod kontrolą 😉 Losy bohaterów wciągają, więc na pewno sięgnę po kolejny tom. Polecam!

Zostawiam Was z wierszem Elizabeth Bishop, ze zbioru „33 wiersze”, którego fragment pojawił się w powieści i bardzo mi się spodobał.

TA JEDNA SZTUKA

W sztuce tracenia nie jest trudno dojœść do wprawy;
tak wiele rzeczy budzi w nas zaraz przeczucie
straty, że kiedy się je traci – nie ma sprawy.

Trać co dzień coś nowego. Przyjmuj bez obawy
straconą szansę, upływ chwil, zgubione klucze.
W sztuce tracenia nie jest trudno dojœść do wprawy.

Trać rozleglej, trać szybciej, ćwicz; wejdzie ci w nawyk
utrata miejsc, nazw, schronień, dokąd chciałeśœ uciec
lub chociaż się wybrać. Praktykuj te sprawy.

Przepadł mi gdzieśœ zegarek po matce. Jaskrawy
blask dawnych domów? Dzisiaj – blady cień, ukłucie
w sercu. W sztuce tracenia łatwo dojœść do wprawy.

Straciłam dwa najdroższe miasta – ba, dzierżawy
ogromniejsze: dwie rzeki, kontynent. Nie wrócę
do nich już nigdy, ale trudno. Nie ma sprawy.

Nawet gdy stracę ciebie (ten gest, śœmiech chropawy,
który kocham), nie będzie w tym kłamstwa. Tak, w sztuce
tracenia nie jest wcale trudno dojœść do wprawy;
tak, straty to nie takie znowu (Pisz!) straszne sprawy.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Przeczytane 2013 i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

12 odpowiedzi na „Droga do Różan

  1. Marta pisze:

    Zapowiada się ciekawie, zwłaszcza te apetyczne opisy jedzenia wraz z przepisami 🙂

  2. zaczytana2 (Magda) pisze:

    Popieram Martę 🙂 uwielbiam książki z przepisami potraw jedzonych/przyrządzanych przez bohaterów

    • michał pisze:

      Jeśli lubisz tego typu książki przeczytaj Megan Hart „Nieczysta” można ją dostać w księgarni bookamster. Nie jest to lekka pozycja, ale według mnie warto.

      • nenneke pisze:

        O słodyczach – to może być ciekawe; niestety fabuła to kolejne „pogrey’owe” dzieło…

        • zaczytana2 (Magda) pisze:

          Super że o słodyczach :). Tyle że po wysłuchaniu (gdybym czytała pewnie nie dobrnęłabym do końca) 50 twarzy Greya przeszła mi ochota na podobną literaturę (chociaż nie mam nic przeciwko erotyzmowi w literaturze to w tej książce był niestrawny dla mnie). Dzięki nenneke za ostrzeżenie

  3. nina pisze:

    Książka nie w moim guście trochę,, nie lubię „babskich” książek 😉
    PS. Wiersz cudowny.

  4. Juna pisze:

    Miałam mieszane uczucia, ale jak napisałaś, że sięgniesz po kolejną część, wiem już, że też się skuszę 🙂

  5. Pingback: Jesień! | Rzecz o książkach

  6. Pingback: Wiosna w Różanach | Rzecz o książkach

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *