Koniec świata w obrazkach

Tę niepozorną książkę znalazłam w Krakowie. Urzekła mnie tytułem i ciekawą okładką, a zawartość okazała się równie zachwycająca. Jeśli miałabym określić „Koniec świata w obrazkach” krótko i zwięźle, napisałabym: po prostu piękna proza!

Robert Goolrick w interesujący sposób przedstawia reminescencje ze swojego dzieciństwa, okresu dorastania i dorosłości. Nie robi tego w chronologicznym porządku, lecz w tytułowych pozornie chaotycznych obrazkach, które łączą się w spójną całość. Pokazuje jak wielką rolę w kształtowaniu człowieka mają rodzice i ich sposób życia.

Książka oparta jest na autobiograficznych wątkach i ma bardzo intymny charakter. Pomimo momentami brutalnych scen, autorowi udało się utrzymać ją w spokojnym, melancholijnym klimacie. Goolrick w przystępny sposób opisuje swoją historię, nie moralizuje, a jednak między wierszami pada wiele trafnych i mądrych spostrzeżeń. Rzadko spotyka się tak wyostrzony dar obserwacji.

„Koniec świata w obrazkach” na długo pozostaje w głowie. Pokazuje, że warto zdystansować się do tego, co nas spotyka. Udowadnia, że nawet skrzywdzone dziecko nie potrafi przestać kochać rodziców, a zwykłe „przepraszam” mogłoby wszystko naprawić.

Poniżej kilka fragmentów, które sobie wynotowałam:

„Matka – elegancka, inteligentna kobieta – nie znosiła swojego życia. Nie mam pojęcia dlaczego. Zawsze była nieszczęśliwa i nic nie mogło jej ułagodzić: ani miłość, ani czułość, ani kosztowne prezenty. Nawet kiedy dostała coś upragnionego – choćby dom, w którym mieszkała – nic się nie zmieniało. A ja jestem dokładnie taki sam.”

„- Po mojemu – usłyszałem kiedyś od pewnego starego farmera – człowiek wcześnie decyduje, jak bardzo będzie szczęśliwy, a potem po prostu taki się staje.”

„To tajemnica, w jaki sposób większość osób radzi sobie z codziennością. O czym rozmawiają przy kolacji. Jak znoszą przesiadywanie przed telewizorem do północy. Czemu uważają kręgle za świetną rozrywkę. Jak dobierają sobie krawaty. Jak udaje im się dobrnąć do wieczora bez popadnięcia w histerię. Jak mogą ani razu nie rozważać samobójstwa, podobnie jak nigdy nie marzyli o wielkiej roli w filmie.”

Goolrick pisze pięknie i  umiejętnie rozlicza się z przeszłością, co zajęło mu wiele lat. „Historia świata w obrazkach” to dla mnie solidny kandydat na książkę roku! Polecam!

Ten wpis został opublikowany w kategorii Przeczytane 2013 i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

10 odpowiedzi na „Koniec świata w obrazkach

  1. zaczytana2 (Magda) pisze:

    Okładka rzeczywiście przepiękna… Jak wpadnie mi ta książka w ręce to ją przeczytam 🙂

  2. Januaryo pisze:

    Bardzo mnie zaintrygowalaś 🙂

  3. mania pisze:

    Okładka i tytuł bajeczne 🙂 A i wnętrze zapowiada sie ciekawie!

  4. Marta pisze:

    Okładka także zwróciła moją uwagę 🙂 Zapowiada się ciekawa lektura 🙂

  5. wojtek pisze:

    cytat o matce – geniusz.

  6. Pingback: Amerykańskie impresje | Rzecz o książkach

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *