Ona pierwsza

„Ona pierwsza” to moje drugie spotkanie z Maggie O’Farrell. O’Farrell pisze ciekawą prozę, nie bazuje na schematach. Jej książki traktują o kobietach i  dla nich są przeznaczone.

Londyn lat 50. Alexandra Sinclair w samym sercu londyńskiej bohemy buduje swe nowe życie u boku ukochanego mężczyzny. Sprawy się jednak mocno komplikują…

Londyn współcześnie. Elina po traumatycznym porodzie usiłuje odnaleźć się w roli matki. Nie ułatwia jej tego partner, który boryka się z niejasnymi wspomnieniami z własnego dzieciństwa, zupełnie nieprzystającymi do wersji przedstawianej przez rodziców.

Losy tych dwóch kobiet, żyjących w różnych czasach, okazują się w przedziwny, intrygujący sposób splecione.

Dwie bohaterki i dwie linie czasowe. Uwiodła mnie energiczna, niepokonana Lexie (Alexandra).  Rozwlekła Elina działa silnie na moje nerwy, nie lubię tego typu charakterów, zarówno literackich, jak i życiowych.

Przy każdej wzmiance o „Ona pierwsza” wspomina się, że jest to książka o macierzyństwie. Nie twierdzę, że autorka tego tematu nie porusza, ale nie zgadzam się z powyższą „łatką”. O’Farrell potraktowała macierzyństwo jako przykład sytuacji, w której znajdują się bohaterki. Bycie matką jest podstawą do rozważań o byciu kobietą i sposobem radzenia sobie z życiem.

Lexie poznajemy jako jeszcze nastolatkę, nieco bujającą w chmurach. Obserwujemy jej losy i to jak przeistacza się w dojrzałą kobietę. Podróży bohaterki przyglądałam się z zaciekawieniem i podziwem. Lexie wychowuje samotnie syna. Dużo pracuje, spełnia się zawodowo. Jest kobietą przede wszystkim niezależną, która potrafi zadbać o swoje potrzeby. Macierzyństwo jej nie zmienia – nowe okoliczności, ta sama osoba. Jej postać jest bardzo budującą, dodająca odwagi, by sięgać dalej i wyżej.

Elina z drugiej strony to czyste studium trudów macierzyństwa. Znika kobieta, artystka, zostaje okaleczone, osłabione ciało karmiące. Poród, podczas którego wystąpiły komplikacje owiany jest tajemnicą. Partner ukrywa, nie do końca wiedzieć dlaczego, fakty z tym związane przed bohaterką. Jej stan, z medycznego punktu widzenia, jest całkowicie wytłumaczalny przebiegiem porodu. Kiedy więc wiemy, jak on przebiegał, Elina staje się tylko przypadkiem medycznym. Brakuje pierwiastka duchowego.

Wreszcie – wspólny mianownik obu opowieści. Pokazuje ironię los. O’Farrell wyraźnie demonstruje prawdę znaną nie od dziś. To kobiety dla kobiet tworzą największe piekło. Zamiast wyciągnąć wnioski z własnych nieszczęśliwych historii, powielają błędy w ramach zemsty, winiąc mężczyzn i krzywdząc bliskich.

„Ona pierwsza” to gorzka pigułka kobiecości. Warto ją sobie zaordynować.

Na koniec wynotowany cytat:

„Dziewczyna myśli, że mogłaby wziąć linijkę albo drewnianą łyżkę i wygarnąć wszystko spod sofy. Zrobiłaby tak, gdyby jej zależało na utrzymaniu porządku w domu. Ale jej nie zależy. Są ważniejsze rzeczy w życiu. Nie może sobie tylko przypomnieć jakie.”

Ten wpis został opublikowany w kategorii Przeczytane 2013 i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

12 odpowiedzi na „Ona pierwsza

  1. Marta pisze:

    Bardzo trafny cytat ; )

  2. malinowe_love pisze:

    Okropna okładka! Gdybym zobaczyła w księgarni, na pewno bym przeszła obojętnie.
    Tematyka nie moja, ale zapowiada się ciekawie.

  3. Ibasz pisze:

    Zawsze jak do Ciebie zajrzę, moja lista książek do przeczytania się wydłuża… 🙂

  4. Jagoda pisze:

    Ta okładka odstrasza, więc dobrze, że Twoja recenzja mnie przekonała 🙂

  5. Magda pisze:

    nominowałam Twojego bloga bo bardzo mi sie podoba
    http://malyazyl.blogspot.com/2013/08/nominacja-liebster-blog.html

  6. maryja pisze:

    Co czytasz ostatnio, bo brakuje mi wpisow:)

  7. Xelibri pisze:

    Kolejna pozycja na listę „to do” 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *