Święta, święta…

Uwielbiam świąteczne, amerykańskie filmy. Choć przewidywalne, są zawsze pełne optymizmu i radości. „Święta, święta…” autorstwa Annie Sanders to gotowy scenariusz na taki właśnie przyjemny film.

Dla jasności: Annie Sanders to postać fikcyjna. Pod tym pseudonimem kryją się dwie brytyjskie dziennikarki i przyjaciółki Annie Ashworth oraz Meg Sanders.

Carol, Holly i Beth, każda na swój sposób, przygotowują się do Świąt. Carol to samotna matka uroczego 7-letniego Tima, ale przede wszystkim redaktorka naczelna kobiecego pisma. Żyje w niedoczasie, wiecznie spóźniona, z goniącymi obowiązkami „na wczoraj”. W redakcji Carol pracuje Holly, rozpuszczona i niesympatyczna dwudziestokilku-latka. Beth to macocha Holly. Planuje pierwszą Gwiazdkę z nową rodziną, przytłoczona cieniem nieżyjącej matki Holly, która była perfekcyjną gospodynią.

 

Sięgając po książkę, nie łudziłam się, że będzie to wielkie, ambitne dzieło. Historia jest przewidywalna, ale budująca. Pokazuje, że w każdym drzemie gdzieś duch Bożego Narodzenia i potrzeba odpowiednich okoliczności, czy też ludzi, by go z siebie wydobyć.

Powiewem świeżości w tej pozycji jest niewątpliwie mały Tim. Urzeka dziecięcą wiarą w ludzi i św. Mikołaja. Poprawne politycznie jasełka w szkole – majstersztyk 🙂

„Święta, święta…” to przyjemna i niewymagająca lektura, która umili Wam przygotowania do zbliżającego się wielkimi krokami Bożego Narodzenia.

Ten wpis został opublikowany w kategorii okolicznościowe, Przeczytane 2013 i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

6 odpowiedzi na „Święta, święta…

  1. Marta pisze:

    Bardzo pozytywnie 🙂

  2. nina pisze:

    Chetnie bym przeczytała w ramach odstresowania od przedswiatecznej goraczki. Do biblioteki przed Wigilia juz nie dotre, ale zapisuje na przyszły rok.

  3. pr0myczek pisze:

    przed świętami potrzeba „lukru” w narodzie rośnie 😉 u mnie też 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *