Tajemnica Filomeny

Planując wybrać się do kina na „Tajemnicę Filomeny”, postanowiłam sięgnąć najpierw po książkę. To dość smutna, pełna goryczy historia oparta na faktach, z którą warto się zapoznać.

Irlandia, rok 1952. Nastoletnia Filomena Lee zachodzi w przypadkową ciążę, rodzina wysyła ją do klasztoru w miejscowości Roscrea, w hrabstwie Limerick, do miejsca gdzie zakonnice „opiekują się upadłymi kobietami”. Kiedy chłopiec, którego urodziła, kończy trzy lata, zostaje odebrany matce, „sprzedany” przez zakonnice do adopcji amerykańskiej rodzinie i wywieziony z Irlandii. Zmuszona do formalnego zrzeczenia się wszelkich praw do dziecka, nigdy więcej go nie zobaczyła, kolejne pięćdziesiąt lat spędziła na poszukiwaniach. Przez te wszystkie lata nie miała pojęcia, że i syn szukał jej przez całe swoje życie.

Tytuł książki jest nieco mylący.  Na jego podstawie spodziewałam się, że to właśnie Filomena będzie główną bohaterką – jej przeżycia po stracie dziecka i poszukiwania syna. O Filomenie Lee Sixsmith pisze w telegraficznym skrócie. Całą swoją uwagę autor skupia na życiu Michaela Hessa, synie tytułowej Filomeny.

Niektórzy utrzymują, iż dzieło Sixsmitha to atak na kościół katolicki. Po lekturze zupełnie się z tym nie zgadzam. Autor solidnie i bezstronniczo przedstawia fakty. Niestety, dla mnie, są one jednoznaczne i stawiają instytucję kościoła w złym świetle. Zakonnice, które poprzez posługę ludziom powinny służyć Bogu, nie dość, że krzywdziły fizycznie i psychicznie udręczone kobiety, to jeszcze sprzedawały bez zgody matek ich potomstwo.

Michael Hess został adoptowany przypadkiem przez amerykańską rodzinę. Całe życie zmagał się z wewnętrznym poczuciem niekompletności. Szukał akceptacji u innych, bardzo przeżywał każde odrzucenie. Był zdolnym człowiekiem i został prawnikiem. Szczytem jego kariery była praca dla republikanów, których ideologią gardził.

Michael był homoseksualistą. Ten fakt również przysparzał mu rozterek. Społeczeństwo nie było jeszcze tak tolerancyjne jak obecnie (mowa o USA, w Polsce problem jest ciągle aktualny…). Pojawiła się nieznana choroba, początkowo wiązana tylko z homoseksualistami – nazwana jakiś czas później AIDS. Rząd, dla którego pracował Hess, nie chciał podjąć żadnych kroków, by ratować „zboczeńców”. Sam Hess padł ofiarą obojętności republikanów w tej kwestii, jak również własnej biernej postawy. Pomimo oburzenia ze strony środowiska homoseksualnego, Hess ukrywał swoją orientację i bał się lobbować na rzecz badań nad AIDS. Zmarł na AIDS, pomimo iż wziął udział w eksperymentalnym wtedy programie terapii antyretrowirusowej HAART.

Michael bywał szczęśliwy. Męczyły go jednak retrospekcje z dzieciństwa. Tęsknił za matką, z którą spędził pierwsze 3 lata życia. Adopcyjni rodzice przedstawili mu nieco inną wersję wydarzeń, która spowodowała, że czuł się winny tego, iż matka go oddała. Stąd jego nieustanne poszukiwanie aprobaty u innych.

Michael i Filomena nie odnaleźli się w dorosłym życiu. Byli bardzo blisko celu, jakby przeczuwali swoją obecność i wzajemne poszukiwania. Niepotrzebny upór i trwanie w negacji przez siostry zakonne odebrało im szansę na pojednanie. Rażąca jest ich obojętność na cierpienie tych dwojga. Niesamowite, jak los igra z ludźmi – niestety widzimy to tylko z perspektywy czasu.

„Tajemnica Filomeny” pokazuje błędy przeszłości, z których należy wyciągnąć wnioski. Najzwyklejsze ludzkie odruchy mogą zmienić bieg historii drugiego człowieka. Interesująca i ważna książka, przeczytajcie!

Filomena nad grobem syna.

Pierwsze Boże Narodzenie Michaela w Ameryce.

Michael odwiedził zakon w Roscrea trzy razy, by odnaleźć matkę. Bezskutecznie.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii, Przeczytane 2014 i oznaczony tagami , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

7 odpowiedzi na „Tajemnica Filomeny

  1. Marta pisze:

    Warto przeczytać przed obowiązkowym seansem 🙂

  2. nela pisze:

    tez mam w planach kino, a z lenistwa pewnie nie przeczytam, choc sie zapowiada super.

  3. Świetnie wiedzieć, że jest książka! Recenzje tego filmu są póki co tylko znakomite.

  4. rr-odkowa pisze:

    Zastanawiałam się ostatnio nad tym czy warto przeczytać tę książkę, czy skupić się tylko na filmie. Czy znajomość fabuły nie zepsuje odbioru. Z Twojej recenzji wynika, że warto sięgnąć po książkę i chyba na tym się skupię. Film też mogę obejrzeć, ale książka to zawsze książka 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *