Nocny gość

Nie chodzi o wiersz Władysława Broniewskiego, choć myślę, że ten bardzo pasuje do książki. „Nocny gość” (Night Guest) to debiut 36-letniej Fiony McFarlane, nominowanej do Nagrody Miles Franklin.

Główną bohaterką książki jest 75-letnia Ruth. Po śmierci męża żyje samotnie w domu nad morzem. Ma dwóch synów, którzy mieszkają daleko. Kontaktuje się z nimi telefonicznie, na Boże Narodzenie spotykają się całą rodziną. Ruth słyszy w nocy, jak w jej salonie grasuje tygrys. Następnego dnia, niespodziewanie, do drzwi puka Frida. Twierdzi, że przysłał ją rząd, by pomagała staruszce w codziennych czynnościach i opiekowała się nią i domem.

Patrząc na te wydarzenia z boku, od razu wydają się nieco podejrzane. Tygrys w salonie, opiekunka od rządu? Jednak narratorem jest Ruth i wiemy tyle, ile nam powie. Jej opowieść jest całkiem wiarygodna, więc może to wszystko dzieje się naprawdę?

Ruth w luźnych, niechronologicznych reminescencjach wspomina swoje życie. Od własnego dzieciństwa, po macierzyństwo, z pierwszym zauroczeniem po drodze. Postanawia nawiązać kontakt z Richardem  – obiektem pierwszej miłości. Dochodzi do spotkania po ponad pięćdziesięciu latach i okazuje się, że między Ruth a Richardem (lat 85!) nadal tli się uczucie. Planują wspólną przyszłość.

Równocześnie Frida staje się bardziej obcesowa i władcza. Wprowadza się do domu Ruth. Tak jak i główna bohaterka nie wiemy, czy robi to za zgodą i dla dobra Ruth, czy też ma nieczyste intencje.

Czytelnik błądzi we mgle. Rzadko zdarzają się jasne, radosne chwile – to tylko przebłyski. Czy taka właśnie jest starość? Autorka przedstawiła ten okres życia bardzo plastycznie i przekonująco.

Zakończenie jest smutne, ale jakże prawdziwe. Starsi ludzie często są tylko tłem, przemykają na obrzeżach świadomości – niedostrzegani, opuszczeni. „Nocny gość” w dość poetycki sposób o tym przypomina.


Nocny gość
Dlaczego pukasz do okien

nocą, gdy zasnąć nie mogę?

Dlaczego ciężkim, powolnym krokiem

budzisz skrzypiącą podłogę?

A potem stajesz koło mnie,

a potem siadasz przy mnie –

oczy masz białe, ślepe i ogromne,

ręce masz zimne.

Pokazujesz mi plamę wilgotną,

ten ciemny ślad na koszuli,

i każesz mi ręką dotknąć,

i każesz do ust przytulić…

I znowu, i znowu, i znowu

stąpasz przez puste mieszkanie,

szalone, czerwone słowa

krwią wypisujesz na ścianie.

Ach, w oczach mi coraz ciemniej,

ach, coraz boleśniej w piersi –

odejdź, odejdź ode mnie,

nie pisz na ścianie tych wierszy!

Ja je znam, ja je dobrze pamiętam,

jak dziecię umarłe, pieszczę

wiersze okrutne, wiersze przeklęte,

słowa trumienne, złowieszcze.

Nie umiałeś ich zgubić, zapomnieć,

poszukać jaśniejszych, milszych –

a teraz nocą przychodzisz do mnie

i patrzysz na mnie, i milczysz…

A kiedy odejdziesz nad ranem,

oczy bezsenne będą bardzo boleć,

wtedy zobaczę zdjęty sznur od firanek

i otwartą brzytwę na stole.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Przeczytane 2014 i oznaczony tagami , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

3 odpowiedzi na „Nocny gość

  1. pasztetowa pisze:

    Bardzo podoba mi się okładka. Książka zapowiada się tajemniczo…

  2. nenneke pisze:

    Na żywo ta okładka nie wygląda zbyt dobrze, przynajmniej wg mnie 😉

  3. epdlm pisze:

    O książce nie słyszałam, ale Twój opis mnie zaciekawił. 🙂
    Co do wiersza Broniewskiego – jest piękny. Gdy go czytam, widzę to wszystko przed oczami, słyszę to pukanie do okien i skrzypienie podłogi, piękny.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *