Sekret mojego męża (The Husband’s secret)

Baaardzo fajna książka. Spodziewałam się „zwykłego” kryminału, a tu niespodzianka! Liane Moriarty na tej w sumie prostej historii przypomina, że w życiu nic nie jest czarno-białe.

Najdroższa Cecilio! Jeśli czytasz ten list, to znaczy, że nie żyję. Wyobraź sobie, że twój mąż przygotował dla ciebie list, który ma zostać otwarty dopiero po jego śmierci. List, w którym opisuje swój najmroczniejszy sekret. Tajemnicę, która może zniszczyć nie tylko życie, które wspólnie budowaliście, ale też życie innych ludzi. A teraz wyobraź sobie, że znajdujesz ten list, kiedy twój mąż wciąż jest cały i zdrowy… Bohaterką powieści „Sekret mojego męża” jest Cecilia Fitzpatrick – rzutka bizneswoman, podpora lokalnej społeczności, wzorowa pani domu, oddana żona i matka. Osiągnęła wszystko, o czym tylko można zamarzyć. Jednak ten list w jednej chwili zburzy jej uporządkowane życie. Wpłynie także na losy innych ludzi.

„Sekret mojego męża” trudno sklasyfikować gatunkowo. Z jednej strony mamy wątek kryminalny, z drugiej bohaterkami są kobiety i to wokół nich osnuta jest ta historia. Określenie książki mianem chick-lit byłoby jednak krzywdzące. Autorka w przystępny sposób pisze o interesujących i trudnych kwestiach, m.in. relatywiźmie moralnym.

Kiedy zaczęłam czytać interesowało mnie tylko jedno – co jest w kopercie. O fakcie, że główna bohaterka ją otworzy byłam przekonana – bez tego nie powstałaby przecież ta opowieść! Autorka sprytnie podeszła do sprawy 🙂 Treść listu ujawniła mniej więcej w połowie książki. Wtedy jednak byłam tak zaciekawiona bieżącymi wydarzeniami z życia bohaterek, że o sekrecie prawie zapomniałam! I choć niektóre wątki rozwijają się bardzo przewidywalnie i schematycznie, w obliczu wydźwięku całości, wydaje mi się to nieistotną wadą.

Żadna z postaci nie jest idealna. Każdą da się lubić, ale jednocześnie dostrzegamy ich wady. Bohaterowie są zwyczajnie ludźmi. Każdy ma swoje racje i autorka świetnie to pokazuje. Nie oszukujmy się – na co dzień, u otaczających nas „bohaterów” trudno nam zrozumieć ich motywacje.

„Sekret mojego męża” to świetna książka o perspektywie. Jedno wydarzenie zmienia całkowicie znaczenie wszystkiego. Czy można wybrać co jest ważniejsze? Rodzina czy postępowanie zgodne z własnym sumieniem?


Nie mogę nie wspomnieć o tytułowym sekrecie. Jak się okazuje, ile osób – tyle tajemnic. Czy warto wiedzieć o wszystkim? Jak dobrze znamy naszych bliskich? Myślę, że w większości wychodzimy z założenia, że wiemy o sobie bardzo dużo. I jak bardzo się mylimy…
Gorąco polecam ten tytuł. Szczególnie w oryginale, na wakacjach – czyta się szybko i aż nie mogę uwierzyć, że pochłonęłam 416 stron po angielsku w tak krótkim czasie! 🙂

PS. Jak widać na załączonych obrazkach, szkoda, iż nasi wydawcy eksperymentują z własnymi okładkami. Angielska podoba mi się zdecydowanie bardziej.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Przeczytane 2014 i oznaczony tagami , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

7 odpowiedzi na „Sekret mojego męża (The Husband’s secret)

  1. zaczytana2 (Magda) pisze:

    Super recenzja :-). Już mam ochotę ją kupić :-D. Masz rację angielska okładka jest fajniejsza…

  2. Lolo pisze:

    Wow, wydaje sie mega wciagajaca:) zaopatrze sie przed urlopem:)

  3. Pingback: Amerykańskie impresje | Rzecz o książkach

  4. Pingback: Podsumowanie 2014 roku | Rzecz o książkach

  5. Pingback: Jak zostałam fanką Liane Moriarty… | Rzecz o książkach

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *