Amerykańskie impresje

Jak to zwykle bywa, wakacje i urlopy szybko się kończą. Na szczęście przywiozłam sobie spory zapas amerykańskich „przypominaczy” mile spędzonego czasu 🙂

Tutaj pochwalę się tylko częścią pamiątek, przede wszystkim książkami oczywiście!

Pierwsze książkowe zakupy miały miejsce w małym miasteczku Newton, w stanie Kansas. Totalne zaskoczenie, urocza księgarnia – mam nadzieję, że uda mi się poświęcić jej osobny wpis.

books 1 newton

Pierwszy tytuł od góry należy do mojego męża. Następnie ‚Reliable wife’ [Żona godna zaufania] – pierwsza książka Goolricka, którego „Koniec świata w obrazkach” zachwycił mnie jakiś rok temu. To fajne uczucie, kiedy jesteś gdzieś daleko w wielkim świecie i widząc różne tomy myślisz sobie ” o, to czytałam; tego autora znam itd.”

O ‚Little bee’ [Mała pszczółka, w polskim wydaniu „Między nami”] Cleave’a nie słyszałam, ale zainteresował mnie opis okładkowy. Mianowicie: „We don’t want to tell you what happens in this book. It is a truly special story and we don’t want to spoil it. (…) Once you have read it, you’ll want to tell your friends about it. When you do, please don’t tell them what happens. The magic is in how the story unfolds” (polski opis). Czyż nie zapowiada się ciekawie? 🙂

Na końcu ‚Midwives’ [Położne] Bohjaliana – zainteresowanie (nie)czysto- zawodowe 😉

Przerwa od książek! Uwielbiam świecie Yankee Candles, a Ameryka to ich kraj ojczysty. Kiedy więc znalazłam się w firmowym sklepie Yankee Canles, w dodatku w outlecie, poczułam się jak w raju! Niestety rozsądek pozwolił mi nabyć tylko małe rozmiarowo cudeńka, trudno też było mi wybrać spośród dziesiątek smako-zapachów. W końcu zdecydowałam się na:

świecieOd prawej wanilia z limonką, w górze kwitnące jabłko, poniżej wczesny wschód słońca, po lewej czysta gardenia.

W USA liczba księgarń w przeciętnym mieście porównywalna jest do tej w Polsce, choć są piękne artystyczne dzielnice, gdzie co drugi sklep to bookstore. Jednak to, co mi się bardzo podobało w USA to ich liczne biblioteki! Są doskonale oznaczone, a poza tym oferują drive-in! Super rozwiązanie dla zabieganych 🙂

 

 

 

 

 

Moją uwagę przykuły też świetne reklamy, kilka przykładów poniżej. Mój absolutny nr 1 to Kermit, który nie schodzi z bilbordów od 3 lat 🙂

Wymaganie od życia kokosów, kiedy oferuje Ci cytryny też jest całkiem niezłe 😉

coconutsNa koniec dobrze wysmażone książki 🙂

reklama books

Co jeszcze przywiozłam? Nie muszę chyba mówić, że miałam potężny nadbagaż! Na szczęście, dzięki super przyjaznej obsłudze na lotnisku obyło się bez dodatkowych opłat.

books 2‚Big little lies’ [Wielkie, małe kłamstwa] – nowa powieść Liane Moriarty. Po lekturze ‚The Husband’s secret’ musiałam nabyć!

‚Carry the one’ Carol Anshaw – dobra, jeszcze widoczna cena plus kuszący opis okładkowy.

‚This is where I leave you’ Jonathan Tropper – niestety z okładką filmową (nie przepadam, wolę tzw. zwykłe). Myślę, że kiedy film wejdzie do kin (fajna obsada) będę gotowa 😉

Moleskine kalendarz – love!

Mała, urocza książeczka ‚Those wonderful books’ z Getty Museum w LA – jak głosi podtytuł ‚observations by enthusiasts, addicts, and others’ [obserwacje entuzjastów, uzależnionych i innych] – coś dla mnie!

Muszę się Wam przyznać, że jestem wielką miłośniczką psów i marzę o własnym. Niestety pewnie nie miałabym kiedy się nim zająć, więc póki co muszą wystarczyć mi takie papierowe. Na każdy dzień inny, w dodatku szczeniaczki – super cute 😉

pieseczki kalendarze

Jakość zdjęć kiepska, bo wykonane Iphonem, za co przepraszam.

Ten wpis został opublikowany w kategorii podróże małe i duże i oznaczony tagami , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

10 odpowiedzi na „Amerykańskie impresje

  1. Marta pisze:

    Świetne pamiątki! zazdroszczę podróży 🙂

  2. agussiek pisze:

    A relacja z podróży będzie?

  3. zaczytana2 (Magda) pisze:

    Super nabytki :-). Zielona się zrobiłam 😉 z zazdrości. Czy to oczko przy opisie książki położne ma sugerować że powiększy się rodzina?

    • nenneke pisze:

      Nie 😉 Pracuję na co dzień z połoznymi i o to chodziło 🙂 A jak u Ciebie, bobas już chyba na świecie z tego, co pamiętam?

      • zaczytana2 (Magda) pisze:

        Tak, już jest śliczny synuś :-). Przenoszony o tydzień ale duży (4050g i 57cm) i zdrowy (no prawie bo antybiotyki musiał brać, pokłosie moich chorób w ciąży). We wtorek miesiąc skończy :-). A jaki grzeczny jest :-), daje pospać w nocy i płacze tylko jak jeść chce hihihihi

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *