Wayward Pines. Szum

Ta książka to pierwsza część trylogiii autorstwa B. Croucha. Dzięki nawiązaniom do popularnego „Twin Peaks” było o niej głośno, zarówno w mediach, jak i na blogach. Zachęcona wieloma pozytywnymi recenzjami, w końcu i ja skusiłam się na lekturę „Wayward Pines”. Książkę czytałam dobre kilka miesięcy temu, ale ciągle mam ją w pamięci.

Agent specjalny Ethan Burke przybywa do Wayward Pines w stanie Idaho w poszukiwaniu dwóch zaginionych funkcjonariuszy. Tuż po tym, jak przekracza granice miasta, rozpędzona ciężarówka taranuje jego auto. Burke traci pamięć. Nie wie, kim jest i gdzie się znajduje. Szybko jednak zauważa, że w miasteczku dzieją się dziwne rzeczy, a kontakt ze światem zewnętrznym jest niemożliwy. Ethan ma nowy cel: przetrwać.

Muszę przyznać, że autor potrafi świetnie budować napięcie. Czytelnik szybko wczuwa się w rolę głównego bohatera i poczucie osaczenia jest naprawdę przejmujące. Jako miłośniczka kryminałów, odruchowo zaczęłam szukać podejrzanego pośród postaci. Niestety lub stety, w Wayward Pines prawie wszystko jest grą pozorów.

Przedstawiona w tej książce wizja przyszłości nie należy do najprzyjemniejszych. Mam wrażenie, że ostatnio apokalipsa to modny temat i pamiętam kilka tytułów na ten temat, które przeczytałam chociażby w tym roku ( klik). Muszę przyznać, że po lekturze okładkowej obwoluty spodziewałam się zupełnie czegoś innego (bardziej kryminalnego niż apokaliptycznego) i wyjaśnienie zagadki mnie zaskoczyło. Sądziłam, że będzie to coś prostszego, biało-czarnego. Myliłam się, ale dzięki temu lektura okazała się ciekawsza. Moje zainteresowanie wzrosło, kiedy odkryłam, że są kolejne części oraz mini-serial w drodze. Premierę ekranizacji zaplanowano na 2015., reżyseruje Chad Hodge, w roli Ethana Burka Matt Dillon. Super, bo zdążę najpierw zapoznać się z oryginalną wersją, zanim dosięgnie mnie prawda ekranu 😉

Myślę, że najbardziej interesującą kwestią podjętą w „Wayward Pines” jest konformizm (lub może w tym przypadku nonkonformizm?) jednostki. Jaką cenę jest się w stanie zapłacić za życie z rodziną? Co jest złem, kiedy każde działanie wydaje się niewłaściwe? W skrócie: jak żyć (Panie Premierze)? 😉 Ok, żarty na bok!

„Wayward Pines. Szum” to udana zapowiedź trylogii. Mam nadzieję, że kolejne części będą równie frapujące, a Was zachęcam do lektury. I nie zniechęcajcie się nawiązaniami do Twin Peaks, jeśli nie należycie do fanów serialu, gdyż w moim odczuciu te dwa miasteczka jednak nieco się różnią. Wyobraźnia Davida Lyncha jest nie do przebicia 😉

Ten wpis został opublikowany w kategorii Przeczytane 2014 i oznaczony tagami , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

6 odpowiedzi na „Wayward Pines. Szum

  1. ania pisze:

    Nawiązania do Twin Peaks – jestem kupiona!:) Nie wiem, jak moglam przegapic ta ksiazke, skoro niby taka slawna, eh…. Dobrze, ze Ciebie czytam i zawsze sie dowiem, co trzeba :)))

  2. Marta pisze:

    Również spodziewałam się kryminału, ale zapowiada się jeszcze ciekawiej 🙂

  3. nina pisze:

    Czytałam i potwierdzam b.fajna książka, 2 tom już zaczęłam i równie dobry.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *