Święta (z kardynałem)

„Święta z kardynałem” to nieco ponad 200-stronnicowa książeczka autorstwa Fannie Flagg. Możecie znać ją jako „Boże Narodzenie w Lost River”. Czyta się błyskawicznie (jakieś 2-2,5h). Historia jest pozytywna i dość świąteczna, oczywiście mocno „polukrowana”, ale do zniesienia 😉

Daleko na południu Alabamy, nad brzegiem meandrującej leniwie rzeki leży senne miasteczko Lost River, o którym, jak się wydaje, sam czas zapomniał. Po zakończonej alarmującą diagnozą wizycie u lekarza Oswald T. Campbell porzuca chłodne i wilgotne Chicago u progu zimy, by spędzić swoje – jak się domyśla – ostatnie Boże Narodzenie w sympatycznej i gościnnej mieścinie, jaką jest Lost River. Poznaje tam listonosza rozwożącego listy łodzią, sklepikarza ze złamanym sercem, oraz damy z Mistycznego Zakonu Tajnego Stowarzyszenia Królewskich Kropek, które potajemnie dokonują dobrych uczynków. Spotyka również małego ptaszka – kardynała imieniem Jack, głównego bohatera tej historii magicznych świąt Bożego Narodzenia, w czasie których wydarzają się rzeczy tak zdumiewające, że ich świadkowie nigdy ich nie zapomną.

Autorka użyła w tej książce chyba każdego możliwego ckliwego motywu. Jest choroba i samotność, poszukiwanie miłości, złamane serca, urażona duma i przebaczenie, sierota oraz uroczy pupil w postaci ptaka kardynała. Trzeba przyznać, że jak na 200 stron to jednak dużo. „Święta z kardynałem” są więc mocno „przeładowane”, pomimo tego udało się pani Flagg zachować spójność tej opowieści.

Nie można się za bardzo rozwodzić nad tą historią bez uchylania rąbka tajemnicy odnośnie treści. Jeśli potrzebujecie jakoś wewnętrznie się pocieszyć, poczuć lepiej, sądzę, że „Święta z kardynałem” to odpowiednia ku temu lektura. Sama sięgnęłam po nią, by zbliżyć się nieco do magii Świąt, bo przy mojej codziennej bieganinie jest to trudne. Podsumowując  literacko to dzieło poślednie, ale można potraktować „Święta z kardynałem” jako balsam dla duszy 😉

Święta w zasadzie już za rogiem (czy Wam też w tym roku czas tak szybko upłynął?!). Chciałabym więc zaprezentować mój subiektywny mini-poradnik prezentowy 🙂prezentyNie ukrywam, że większość z powyższych sama chętnie bym znalazła pod choinką 🙂 Bookopoly nie jest niestety dostępne w Polsce, staje się moim numerem jeden na liście zakupów przy kolejnej zagranicznej wycieczce.

Jeszcze akcent kobiecy 😉 (znalezione na dawanda.com)

Kolczyki i naszyjnik dla moli książkowych.

 

 

 

 

 

 

Coś dla domu i na podróż do biblioteki 🙂


 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Przyznaję, że większość prezentów już mam, choć ciągle trwają prace w tym temacie 🙂 A jak u Was? Co sami chcielibyście dostać? Mój wymarzony (od lat) prezent przybył już na Mikołajki i myślę, że jak słusznie to ujęła moja siostra, jest nie do przebicia 😉 Zresztą sami oceńcie!

p1p2

Ten wpis został opublikowany w kategorii okolicznościowe, Przeczytane 2014 i oznaczony tagami , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

10 odpowiedzi na „Święta (z kardynałem)

  1. edi pisze:

    No suuper prezent 🙂 co za powalające spojrzenie 🙂 mam nadzieję, że wkrótce uda nam się go poznać osobiście Jasiu byłby przeszczęśliwy 🙂 pozdrawiam
    p.s. Książkową listę prezentów też sporządziłam i czekam z niecierpliwością.

  2. Marta pisze:

    Prezent Mikołajkowy najlepszy! ale powyższym również niczego nie brakuje 🙂 U mnie trwają właśnie intensywne, kulinarne przygotowania, ale mam nadzieję, że już niedługo będę wypoczywać z dobrą książką 🙂

  3. zaczytana2 (Magda) pisze:

    Ale słodziak -)))))))))))))) Ja już mam prezenty kupione tylko jeszcze mój synuś musi mi dać trochę czasu abym zdążyła je spakować (a jest ich sporo dla samych dzieci w rodzinie 20 sztuk hihihi)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *