Jak zostałam fanką Liane Moriarty…

Moja przygoda z Liane Moriarty zaczęła się od lektury ‚ The Husband’s secret’ (Sekret mojego męża), zakupionej w Londynie (morał: muszę częściej bywać w stolicy UK 😉 . Książka mnie zachwyciła, a w międzyczasie ukazała się nawet w Polsce. Wybierając się do USA śledziłam pozytywne opinie na temat nowego dzieła autorki – ‚Big little lies’. Na miejscu okazało się jednak, że książka nie miała jeszcze nawet oficjalnej premiery. Zdobycie egzemplarza kosztowało nas kilka wycieczek do rozmaitych shopping mall, ale w końcu się udało, a powieść okazała się warta zachodu.

‚Big little lies’ (Wielkie, małe kłamstwa) to historia, w której główną rolę grają trzy kobiety: Celeste, Jane i Madeline. Wspólnym mianownikiem jest fakt, iż wszystkie są matkami, a ich dzieci chodzą do tej samej szkoły. Właśnie tam rozgrywa się tajemnicze morderstwo. Czytelnik nie wie, kto jest ofiarą, a tym bardziej kto sprawcą. Podobnie jak w ‚The Husband’s secret’ bieżące obyczajowe wydarzenia są na tyle interesujące, że wątek kryminalny schodzi na dalszy plan. Trzeba jednak przyznać, że jest on doskonale wkomponowany w fabułę.

Choć środowisko szkolnych mamusiek jest mi całkowicie obce, Moriarty pisze tak przekonująco, że można poczuć perfekcyjnie jego klimat. Początkowo obawiałam się, że w związku z wspomnianym tematem książka okaże się czytadłem dla „mamusiek” właśnie, na szczęście mocno się myliłam 🙂

Moriarty ma lekkie pióro. Pisze ciekawie i zabawnie, porywa czytelnika w świat bohaterów. Osobiście czułam się z Madeline, Jane i Celeste bardzo zżyta – jakby były moimi bliskimi koleżankami. Autorka po raz kolejny dotyka istotnych problemów (nie chcę Wam zdradzać jakich), z którymi każdy może się zetknąć. Naprawdę bardzo fajna książka, pozostawia po sobie ślad w pamięci odbiorcy.

Po lekturze ‚Big little lies’ strasznie żałowałam, że Moriarty nie napisała jeszcze nic nowego. Postanowiłam więc sięgnąć po którąś z jej wcześniejszych książek. Po okładkowych opisach większość wydawała się solidnym chick-lit. W końcu padło jednak na ‚What Alice forgot’. W Polsce książka ukazała się jako”Kilka dni z życia Alice” (czytałam w oryginale).

A gdyby ktoś wymazał z twojej pamięci dziesięć najważniejszych lat życia? Alice Love, radosna i żywiołowa dwudziestodziewięciolatka, ma wszystko, o czym zawsze marzyła – własny dom, kochającego męża Nicka i dziecko w drodze. Wszystko zmienia się, gdy odzyskuje przytomność po wypadku na siłowni. Dowiaduje się, że ma 39 lat, jest matką trójki dzieci i właśnie rozwodzi się z Nickiem. Jest zdezorientowana i przerażona – nie potrafi sobie przypomnieć ostatnich dziesięciu lat swojego życia. Co więcej, Alice nie lubi nowej siebie – płytkiej materialistki. Czy zdoła odzyskać utracone wspomnienia i uratować małżeństwo? Czy odkryje kim jest tajemnicza Gina, o której wszyscy boją się wspomnieć?

Łatwo zgadnąć, że ta książka to wcześniejsze dzieło autorki. Jest dość dobra, ale jakoś bez fantazyjnego polotu. Napisana prostym językiem, zdecydowanie kwalifikuje się do gatunku chick-lit. Fabuła raczej przewidywalna. Zalety: rzeczywiście pobudza do zastanowienia, kim jestem teraz, kim będę w przyszłości i co ja młodsza o 10 lat pomyślałabym o sobie w stanie obecnym? Moriarty pokazuje, że brutalna codzienność i pęd za dobrami materialnymi pozbawia ludzi tego, co wartościowe. Ostrzega, by nie stać się kolejnym człowiekiem cliché.

Podsumowując, uwielbiam dwie ostatnie książki Liane Moriarty. Sądzę, że są naprawdę warte uwagi. Mam nadzieję, że kolejna będzie co najmniej tak dobra, jak ‚The Husband’s secret’ i ‚Big little lies’. Po lekturze ‚What Alice forgot’ raczej nie wrócę do wcześniejszej twórczości autorki. Niemniej jednak, przyjemnie było prześledzić rozwój pisarski Moriarty. Koniecznie zapoznajcie się z jej powieściami!

Ten wpis został opublikowany w kategorii Przeczytane 2014 i oznaczony tagami , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

4 odpowiedzi na „Jak zostałam fanką Liane Moriarty…

  1. Marta pisze:

    Jak na razie czytałam „Sekret mojego męża” i również bardzo mi się ta pozycja podobała, teraz w kolejce czeka „Kilka dni z życia Alice”, ale jestem bardzo ciekawa Wielkich, małych kłamstw 🙂

  2. anka pisze:

    kurcze szkoda, ze w pl jeszcze nie ma tej nowej ksiazki. sekret meza byl super.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *