Wytwórnia Wód Gazowanych

„Wytórnia Wód Gazowanych” leżała na półce od lat. Dopiero wizja emigracji skłoniła mnie, by sięgnąć, tak na pożegnanie, po coś polskiego. Padło na książkę Doroty Combrzyńskiej-Nogali. „Wytwórnia Wód Gazowanych” to bardzo dobrze napisana i ciekawa pozycja.

Bohaterką Wytwórni Wód Gazowanych jest nestorka rodziny Eleonora Jarecka, de domo Pstrońska, którą czytelnik poznaje jako Babkę w chwili jej gwałtownej  i tajemniczej śmierci. Potem narracja  cofa się o sto lat do momentu narodzin, dzieciństwa,  mczasu pierwszych miłości, małżeństwa i walki – nie zawsze etycznymi środkami – o dobre życie w czasach realnego socjalizmu.

Relacje Eleonory z innymi nigdy nie są letnie, zawsze pragmatyczne, jak w przypadku ocalałego z zagłady Żyda Bluma, w którego domu zamieszkuje z rodziną, połączona więzią niechęci, poczucia winy, interesów i umiejętnością manipulowania ludźmi. To jego właśnie Eleonora namówi go do reaktywacji zniszczonej wytwórni wód gazowanych. Ale okaże się, że wszystko ma swoją cenę. Niekiedy krwawą.
W miarę jak płyną lata Eleonora próbuje rozliczyć się z własną przeszłością. Toczy spory z wnuczką, z którą łączy ją bardzo bliska, choć niełatwa, relacja. Sara zarzuca jej kreatywną pamięć i bardziej wyczuwa niż wie, że Babka nie do końca jest szczera. Ta nieustannie wraca do przeszłości, żeby ją sobie obejrzeć z innej perspektywy, uwypuklić jakiś jej detal, ujawnić prawdziwą historię, lub ją zatrzeć, ale nadal najważniejszy jest dla niej czas teraźniejszy. Smakuje ostatnie okruchy swojego życia i ukrywa stare tajemnice, których wierzchołek pojawia się zupełnie nieoczekiwanie. 

Eleonora to bardzo barwna postać i właściwie wystarczyło by jej charakteru na całą opowieść. Momentami ją lubiłam, czasem jej żałowałam, a chwilami podziwiałam. Kobieta z mocnym charakterem, która brała się z życiem za bary, a żyła w trudnych czasach.

Najbardziej podobała mi się część, w której Eleonora była piękna i młoda. Potem nagle, z niezwykłą płynnością, niemal niezauważalnie przeszła w mocno zaawansowany wiek średni. Trochę jak w prawdziwym życiu, czas mija niepostrzeżenie i nagle okazuje się, że jesteśmy już, delikatnie mówiąc, nie pierwszej młodości. „Wytwórnia wód gazowanych” naprawdę doskonale to ilustruje – śledzisz przygody niebanalnej dwudziestoparolatki, a tu niespodziewanie zjawia się pięćdziesięcioletnia dostojna kobieta.

Autorka świetnie buduje postaci, jestem pełna podziwu. Potrafi tak pokazywać świat oczami bohaterów, że zawsze zgadzamy się z tym, który prowadzi narrację.

Początkowo „Wytwórnia…” dostarcza emocji, są niespodziewane zwroty akcji. Potem historia Eleonory trochę zwalnia, staje się codzienną, monotonną opowieścią. Banalność przemijania, chciałoby się rzec. Dotyka każdego, niezależnie od przymiotów charakteru.

Przyznam, że zakończenie zupełnie mnie zaskoczyło. Myślę, że to dobry punkt rozpoczęcia kolejnej opowieści z tymi samymi bohaterami. Finał całkowicie zmienia perspektywę odbioru Eleonory i jej postępowania.

„Wytwórnia wód gazowanych” to interesująca i dobra książka. Polecam.

PS. Z okazji Dnia Książki (niestety tylko w Polsce) życzę Wam samych barwnych opowieści. Co roku, w związku z tym bardzo przyjemnym świętem, prezentowałam sobie kilka nowych tytułów. Niestety, w tym roku bardzo skromnie – zamówiłam sobie tylko „Za ścianą” S. Waters. Dodatkowa wisienka na torcie, jakim będzie zbliżająca się wizyta w Polsce 🙂

Ten wpis został opublikowany w kategorii Przeczytane 2015 i oznaczony tagami , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

4 odpowiedzi na „Wytwórnia Wód Gazowanych

  1. Marta pisze:

    Czekamy na odwiedziny w Polsce 🙂 a książkę dodaje do listy „do przeczytania” 🙂

  2. Edyta pisze:

    Ksiązka ta została nagrodzona przez blogerki polonijne na festiwalu literatury kobiecej w 2013 roku. Słyszałam o niej wiele bardzo pozytywnych opinii. U mnie jest na liście must read. Pozdrawiam z Irlandii

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *