Wszystko, co lśni

„Wszystko, co lśni” to najdłuższa (936 stron) w historii książka nagrodzona Bookerem(2013). Jej autorka – Eleanor Catton to najmłodsza laureatka tej nagrody. Już same te fakty stanowią znakomitą rekomendację książki.

Za lekturę zabrałam się dość późno, bo prawie 2 lata po premierze. Przyznaję, że zniechęcił mnie nieco opis z obwoluty.

Lata 60. XIX wieku, Nowa Zelandia. Na wyspie wybucha gorączka złota. Szkot Walter Moody to jeden z tych śmiałków, którzy przybywają do miasta Hokitika skuszeni wizją bogactwa. Tuż po zejściu na ląd jest świadkiem dziwnego zgromadzenia. Dwunastu mężczyzn spotyka się w tajemnicy w palarni jednego z hoteli, by przedyskutować sprawę serii niewyjaśnionych zdarzeń. Kilka dni wcześniej bez śladu zaginął pewien młody bogacz, który zamieniał w złoto wszystko, czego się tknął. Na drodze prowadzącej do Hokitika znaleziono nieprzytomną prostytutkę, która  próbowała odebrać sobie życie. A w chacie poszukiwacza złota, który zapił się na śmierć, niespodziewanie znaleziono wielką fortunę… Wkrótce okaże się, że losy wszystkich mężczyzn, biorących udział w sekretnej naradzie, są ze sobą w dziwny sposób powiązane. Każdy z nich ma swoją opowieść, swoje grzechy i sekrety. Każdy z nich przybył do Nowej Zelandii z innego zakątka globu, aby zdobyć fortunę. Złoto jednak ma to do siebie, że zawsze jest go za mało.

Pierwszym wrażeniem, które odniosłam po lekturze był mój szczery podziw dla autorki. Powieść jest bardzo dobrze dopracowana i przemyślana w każdym calu. Z powodu przewagi liczebnej męskich bohaterów, książka wydaje się zmaskulinizowana; przesycona jest zapachem tytoniu i piwa, z wszechobecną nutą opium. Catton doskonale buduje scenografię – czytelnik odnosi wrażenie, że można podróżować w czasie i przestrzeni, bo oto znalazł się w małym miasteczku Hokitika w XIX-tym wieku.

„Wszystko, co lśni” nie należy do gatunku powieści, od których nie można się oderwać. Początek jest dość trudny, a mnogość bohaterów męcząca i myląca. Jednak warto poświęcić tej książce trochę czasu i cierpliwości.

Każdy z bohaterów zostaje dokładnie przedstawiony. Poznajemy jego wady i zalety, poglądy, smutki. Wydaje mi się, że postaci są celowo za idealnie skrojone, nieco czarno-białe. Co interesujące, Anna, wiodąca postać żeńska, poglądów właściwie nie ma. Mężczyźni żyją za to w bardzo silnych przekonaniach własnych i cokolwiek się nie wydarzy, zawsze przystosują fakty, by pasowały do ich filozofii życia. Obserwowanie upartego forsowania swojej wizji świata bywa momentami zabawne. Z drugiej strony pokazuje, że ludzie często żyją swoją wizją rzeczywistości, nie dostrzegając jej prawdziwej twarzy.

Jak już pisałam, doceniam kunszt pisarski autorki i sądzę, że jak najbardziej zasługuje na literackie wyróżnienie. Jednakże spodziewałam się po tylu pochwałach i zachwytach czegoś więcej. Myślałam, że Catton wyznaczy może jakiś nowy trend w literaturze? Pewnie mam nieco wygórowane oczekiwania;-)

Podsumowując, „Wszystko, co lśni” to niewątpliwie niezmiernie interesująca pozycja. Jeśli lubicie zagadki, nieco mniej oczywiste niż w przeciętnym kryminale, z bonusem w postaci astrologicznych odniesień, powinno Wam się spodobać. W moim odczuciu prawie każdy wytrwały czytelnik, jeśli da radę przebrnąć przez zawiły początek, znajdzie  w tej książce coś dla siebie – powieść przygodową, czy też nietypową historię miłosną z wiodącym wątkiem kryminalnym.

Sięgnijcie więc odważnie po „Wszystko, co lśni” i dajcie się zaskoczyć oryginalnością tej powieści. Polecam.

 

Ten wpis został opublikowany w kategorii Przeczytane 2015 i oznaczony tagami , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

4 odpowiedzi na „Wszystko, co lśni

  1. Marta pisze:

    Chętnie przeczytam 🙂

  2. zaczytana2 (Magda) pisze:

    A mnie zastanawia okładka, skoro prym w książce wiedzie 12 mężczyzn to po co na okładce kobieta? Może to ta Anna? Rozumiem fazy księżyca skoro są odnośniki do astroloii ale kobieta?

    Fabuła zapowiada się ciekawie 🙂

    PS A święta w Polsce czy w Londynie spędzasz? Czekam na zdjęcie świątecznych prezentów książkowych bo myślę że takie będą hihi

    • nenneke pisze:

      Okładka myślę, że nawiązuje do Anny.
      Święta w Londynie, niestety praca nie pozwala na dłuższy urlop 🙁 Książka jedna zamówiona 😉 Zdjęcia będą:-)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *