Gniazdo i Nowy Jork

„Gniazdo” (debiut literacki Cynthi Sweeney) pewnie nie trafiłoby w moje ręce, gdyby nie rekomendacja koleżanki i pożyczony przez nią egzemplarz. Książka zwraca uwagę uroczą okładką, poza tym nie wyróżnia się specjalnie.

Każda rodzina ma swoje problemy, ale te rodzeństwa Plumbów są wyjątkowo spektakularne.

Melody z coraz większym trudem spłaca kredyt hipoteczny. Jack w tajemnicy przed życiowym partnerem zadłuża się po uszy, by ratować swój sklep z antykami. Bea od lat próbuje pisać powieść, która ma zapewnić dziewczynie uznanie i pieniądze, ale nie potrafi jej skończyć.
Ratunkiem dla wszystkich może okazać się spora suma pieniędzy zgromadzona na funduszu powierniczym zmarłego ojca. A raczej mogłaby, gdyby nie to, że Leo, czwarty z rodzeństwa, właśnie wpakował się w kłopoty, które wszystkich mogą kosztować marzenia.

„Gniazdo” roztacza niewątpliwie amerykański czar i wprost idealnie nadaje się na jedną z miliona hollywoodzkich produkcji, o których zapomina się godzinę po obejrzeniu. Niestety, z książką jest podobnie. Czyta się błyskawicznie, właściwie płynie przez kolejne strony, jednak niewiele po lekturze zostaje. „Gniazdo” jest dość odtwórcze i schematyczne. I choć na końcu dostajemy happy end w wersji nie tej najbardziej oczywistej, to jakoś mnie autorka nie przekonała. Wszyscy bohaterowie (nawet ciekawie zarysowani) przechodzą trudne chwile i muszą „odnaleźć siebie”. Zasadniczo tym zdaniem można by podsumować całe „Gniazdo”…

Co mnie w książce urzekło to miejsce akcji – Nowy Jork. Autorka wiele lat mieszkała w tym mieście (zanim przeniosła się do Los Angeles – może tu można upatrywać źródła hollywoodzkości jej debiutu ;-)) i czuć, że zna i lubi tzw. Wielkie Jabłko. Sceny w Central Parku od razu przenosiły mnie do Nowego Jorku. I po raz kolejny odezwała się tęsknota za podróżą do USA…

Po lekturze „Gniazda” zostaje banalne, ale istotne przypomnienie – nie warto ciągle na coś czekać i odkładać swojego życia oraz szczęścia na ten magiczny czas „po”. Trzeba zadbać o tu i teraz, bo wyśnione kiedyś może nigdy nie nastąpić.

Na pocieszenie (własne) kilka zdjęć Central Parku z 2012. roku.

 

Ten wpis został opublikowany w kategorii Przeczytane 2016 i oznaczony tagami , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

3 odpowiedzi na „Gniazdo i Nowy Jork

  1. zaczytana2 (Magda) pisze:

    Okładka urocza :)) książkę sobie odpuszcze :)) a zdjęcia cudowne :))) Zazdrosze 😉

  2. Marta pisze:

    Okładka świetna, po książkę chciałam sięgnąć, ale teraz mam wątpliwości 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


+ trzy = 5